— To silny człowiek. To „chavista”, jest jak Chavez. To silny gość, przyzwoity, rozsądny człowiek, z którym można rozmawiać i się porozumieć. Nie tylko w to wierzę — ja go znam, można powiedzieć, od dziecka.
Tak Alaksandr Łukaszenka wypowiadał się o Nicolásie Maduro w grudniu 2025 r. w programie Grety Conway Van Susteren, dziennikarki Newsmax TV, a prywatnie żony specjalnego wysłannika USA do spraw Białorusi Johna Coale’a.
O ile w twierdzenie, że Łukaszenka zna Maduro „od dziecka”, należałoby, delikatnie mówiąc, powątpiewać, to już fakt, że obu politykom rzeczywiście udawało się rozmawiać i czasem się porozumieć, nie ulega wątpliwości. Pytanie pozostaje inne: do jakich rezultatów dla każdej ze stron te uzgodnienia ostatecznie doprowadziły.
- Jak długo trwał sojusz Białorusi i Wenezueli?
- Co było głównym przedsięwzięciem obu krajów?
- Jakie projekty przemysłowe realizowano w Wenezueli?
- Dlaczego relacje między Białorusią a Wenezuelą straciły na znaczeniu?
Przez długie lata Wenezuela była jednym z najbardziej widocznych międzynarodowych partnerów Białorusi poza obszarem byłego ZSRS, a współpraca Mińska i Caracas była przedstawiana społeczeństwu jako „partnerstwo strategiczne i wszechstronne”. Przez lata białoruscy urzędnicy promowali narrację o ogromnych perspektywach tego sojuszu. Eksperci prorządowi zapewniali w telewizji, że współpraca z Wenezuelą otworzy Białorusi dostęp do rynków Ameryki Łacińskiej.
W praktyce głównym wspólnym przedsięwzięciem obu państw stały się dostawy ropy. Według śledztw dziennikarskich i danych wenezuelskich źródeł Białoruś otrzymała ponad 9 mln ton ropy w latach 2010–2012, za które zapłaciła zaledwie około 80 proc. jej wartości. Pozostałe należności (w wysokości około 1,4–1,5 mld dol.) wciąż nie zostały uregulowane. Wenezuelscy dziennikarze śledczy wskazywali przy tym, że białoruskie władze nie zamierzały zwracać tej kwoty, traktując ją raczej jako „pomoc” niż realny dług — co miały potwierdzać dokumenty i sami uczestnicy negocjacji.
Po latach, gdy Caracas podsumował zyski ze współpracy, stało się jasne, że wszystkie te polityczne, „przyjacielskie” inicjatywy nie miały realnych podstaw ekonomicznych.
Partner Belsat.pl
Prezydent Wenezueli Hugo Chávez, w towarzystwie ministra spraw zagranicznych Nicolása Maduro, podczas konferencji prasowej w trakcie wizyty w Paryżu, 2007 r. (Fot. Antoine Gyori/AGP/Corbis via Getty Images)
Mimo to dwa miesiące temu Łukaszenka wyraził nadzieję na intensywniejszy rozwój współpracy z Wenezuelą, podczas spotkania z Jesúsem Rafaelem, ambasadorem tego południowoamerykańskiego państwa w Rosji. Zwrócił także uwagę, że dawnym, silnym relacjom Mińska i Caracas mogłyby nadać impuls wizyty na najwyższym szczeblu — ponieważ „jest o czym rozmawiać”.
— Bardzo pana proszę — zwrócił się Łukaszenka do wenezuelskiego dyplomaty — proszę przekazać mojemu przyjacielowi Nicolásowi Maduro, że zawsze czekamy na niego na Białorusi. Najwyższa pora, by nas odwiedził. Jestem przekonany, że on ma takie same odczucia wobec mnie. Będę dążył do tego, by znaleźć czas i odwiedzić Wenezuelę. Czasy są problematyczne, złożone, trudne. Ale mimo wszystko z każdej sytuacji można znaleźć wyjście — trzeba tylko do tego dążyć.
Jak pokazują wydarzenia geopolityczne, czasy rzeczywiście okazały się trudne, w tym dla obu wspomnianych reżimów. Kluczowym wydarzeniem było pojmanie Maduro przez amerykańskie siły specjalne 2 stycznia 2026 r. Łukaszenka sarkastycznie nazwał tę operację „wielkim bohaterstwem USA” (w cudzysłowie) — oraz „obrzydliwym przedsięwzięciem”.
— Na kim postanowiliście pokazać to „bohaterstwo”? Na bezbronnym człowieku? Wybili wszystkich ludzi, którzy go strzegli. Ranili jego żonę, jego samego pojmali i wywieźli do Ameryki.
Powtórzenie podobnego scenariusza na Białorusi nazwał jednak „nierealnym”:
— Nawet jeśli to nastąpi, na taką okoliczność wszystko mamy przewidziane.
Wydarzenia we współczesnym świecie nazwał „obłędem”.
Biorąc pod uwagę aktualną sytuację, spotkanie Łukaszenki z południowoamerykańskim przyjacielem w najbliższej przyszłości raczej się nie odbędzie.
Ale prezydenci Wenezueli często bywali gośćmi na Białorusi. Odwiedzili republikę w sumie siedem razy (Hugo Chávez pięciokrotnie i Nicolás Maduro dwukrotnie). Łukaszenka z kolei odbył cztery wizyty w Caracas. Po raz ostatni był tam w 2013 r., na pogrzebie przywódcy rewolucji boliwariańskiej.
Hugona Cháveza Łukaszenka darzył szczególną sympatią. W stolicy Białorusi powstał park jego imienia, ustawiono kamień pamiątkowy z tablicą i pomnikiem, a w 2016 r. złożono tam kapsułę z ziemią z jego rodzinnego miasta Sabaneta i zorganizowano tematyczne wydarzenia i wystawy fotograficzne poświęcone jego związkom z Białorusią.
Jednak cała ta dyplomatyczna egzotyka była jedynie fasadą. Prawdziwa istota białorusko-wenezuelskich relacji leżała, jak już wspomniano, w kontraktach, dostawach i długach. A ta historia jest znacznie mniej romantyczna. O tym opowiadamy dalej.
Partner Belsat.pl
Hugo Chávez z Alaksandrem Łukaszenką podczas swojej pierwszej roboczej wizyty w Mińsku, na Białorusi. 25 lipca 2006 r. (zdj. president.gov.by)
Początki współpracy i projekty energetyczne
Stosunki Mińska i Caracas zaczęły się praktycznie od zera w 2006 r., kiedy dyplomatyczne kontakty z lat 90. przekształcono w aktywną współpracę gospodarczą i polityczną, zapoczątkowaną wizytą Cháveza na Białorusi. Wtedy podpisano liczne umowy o współpracy.
Partner Belsat.pl
Hugo Chávez i Alaksandr Łukaszenko, 15 września 2006 r. w Hawanie na Kubie. (Zdj. Joe Raedle/Getty Images)
Podstawą partnerstwa została energetyka: w 2007 r. utworzono wspólne przedsiębiorstwo Petrolera BeloVenezolana, w którym państwowy koncern wenezuelski PDVSA posiadał 60 proc., a białoruska „Biełorusnieft” — 40 proc., z prawem do eksploatacji złóż ropy i gazu w dorzeczu Orinoko.
* Udziały podzielono w ten sposób, ponieważ w latach 2000. Chávez rozpoczął nową falę nacjonalizacji, zmuszając zachodnie firmy do tworzenia z PDVSA spółek joint venture, w których cudzoziemcy nie mogli posiadać więcej niż 40 proc. akcji i nie mieli prawa podejmować kluczowych decyzji. Jednocześnie technologie wydobywcze w Orinoko należały do firm amerykańskich, a bez nich PDVSA nie była w stanie utrzymać poziomu wydobycia.
Spółka Petrolera BeloVenezolana uzyskała licencje na wydobycie w kilku regionach Wenezueli (w pobliżu jeziora Maracaibo, we wschodnich regionach oraz później w strefie Orinoko).
Według danych z państwowych źródeł białoruskich do 2010 r. spółka wydobyła około 1,5 mln ton ropy i ponad 450 mln m sześc. gazu towarzyszącego. W latach 2011–2012 wydobycie wynosiło 1,08–1,1 mln ton rocznie, a łącznie w latach 2008–2016 wydobyto ponad 8,4 mln ton ropy i 6,4 mld m sześc. gazu.
Import ropy na Białoruś
Równolegle Białoruś zaczęła importować ropę z Wenezueli. Miało to miejsce na tle zaostrzenia relacji z Rosją. Według danych amerykanskiej agencji USGS i białoruskiego urzędu statystycznego Biełstat, w 2010 r. Białoruś zaimportowała 1,8 mln ton surowej ropy z Wenezueli, podczas gdy import z Rosji spadł do 13 mln ton (z 21,5 mln w 2009 roku).
Zakupy trwały jednak krótko. Wyglądały następująco:
- 2010 — ok. 1,14 mld dol.
- 2011 — ok. 1,12 mld dol.
- 2012 — ok. 326 mln dol.
- 2013 — mniej niż 0,3 mln dol.
- 2014 — 23 tys. dol.
W ciągu pięciu lat import zmniejszył się kilkadziesiąt razy.
Według śledztwa Belarusian Investigative Center / OCCRP, w latach 2010–2012 Białoruś kupiła od PDVSA ok. 9 mln ton ropy i zapłaciła za nią ponad 7 mld dol., ale zgodnie z kontraktem 20 proc. z tej sumy odkładano „na później” — jako zobowiązanie kupującego wobec sprzedawcy, którego warunki miały zostać uzgodnione przez rządy. W efekcie Białoruś otrzymała rabat, obiecując później spłacić jedną piątą — czego nigdy nie zrobiła. Gdy wenezuelskie tankowce płynęły na Białoruś, Wenezuelczycy nie mieli pojęcia, że nie dostaną pieniędzy. Co więcej, jak twierdzą dziennikarze śledczy, pomogli nawet obniżyć koszty dostaw.
Kwotę tej niespłaconej części szacuje się na 1,5 mld dol. Mińsk oficjalnie nie uznaje tego długu.
Partner Belsat.pl
Alaksandr Łukaszenka i Hugo Chávez (zdj: flickr.com)
Ropa — ciężka i droga
Wenezuelska ropa jest ciężka, wysokosiarkowa i o zwiększonej zawartości metali. Do jej przerobu potrzebne są kosztowne procesy technologiczne. Białoruskie rafinerie w Nowopołocku i Mozyrzu były przystosowane do lżejszej ropy rosyjskiej. W efekcie, nawet jeśli ropa była kupowana po cenie rynkowej, koszty transportowo-produkcyjne czyniły ją mniej opłacalną od rosyjskiej. Przedsięwzięcie szybko straciło sens ekonomiczny, ale pozostało instrumentem do negocjacji z Kremlem.
Traktory, ciężarówki, mieszkalnictwo
Poza ropą Białoruś i Wenezuela uruchomiły kilka dużych projektów przemysłowych.
W stanie Barinas z udziałem MTZ (Mińskiej Fabryki Traktorów) zbudowano fabrykę Venezolano-Minsk Tractores. Jej planowana zdolność produkcyjna wynosiła kilka tysięcy maszyn rocznie, jednak rzeczywistość była inna:
- w 2013 — ok. 1 000 traktorów,
- w 2015 — 705 traktorów (ok. 9 proc. planu).
Według Belarusian Investigative Center przez kilka lat z taśm produkcyjnych zjechało ok. 3 tys. traktorów, po czym produkcję przerywano z powodu kryzysu w Wenezueli. O dalszych losach fabryki brak informacji; ostatnie doniesienia z 2022 r. mówią o uruchomieniu produkcji i złożeniu 30 maszyn.
W 2007 powstała także spółka MAZVEN C.A. — wspólna z MAZ (białoruskim producentem samochodów ciężarowych i specjalistycznych, autobusów i trolejbusów oraz przyczep), która miała produkować ciężarówki. Wiadomo, że w 2015 r. zakład zrealizował jedynie 13 proc. planu — wyprodukowano 325 samochodów. Dalszy los przedsięwzięcia pozostaje nieznany.
Partner Belsat.pl
Alaksandr Łukaszenka z Nicolásem Maduro w Mińsku, Białoruś. 3 lipca 2013 r. (zdj. president.gov.by)
Budownictwo i Biełzagrubieżstroj
Budownictwem zajmowała się głównie spółka Biełzagrubieżstroj, utworzona w 2007 r. specjalnie na potrzeby planów związanych z Wenezuelą. W ramach programu Gran Misión Vivienda Venezuela Białoruś projektowała i budowała mieszkania oraz obiekty przemysłowe, w tym dużą cegielnię.
Według śledztwa OCCRP i Armando.info, do 2022 r. Białorusini wybudowali 8 z planowanych 20 tys. mieszkań. Część kontraktów nie była w pełni opłacona, a budowy wielokrotnie wstrzymywano.
Latem 2022 ambasada Białorusi w Caracas informowała o oddaniu do użytku dwóch budynków ze 120 lokalami, co było raczej domknięciem starych zobowiązań, niż początkiem nowej fazy współpracy.
Partner Belsat.pl
Wiktar Szejman (zdj. president.gov.by)
Rola Wiktara Szejmana
Politycznym nadzorcą wenezuelskiego odcinka ze strony białoruskiej był Wiktar Szejman, były sekretarz Rady Bezpieczeństwa. Szejman występował jako specjalny wysłannik Łukaszenki i odpowiadał za praktyczne prowadzenie stosunków dwustronnych: przewodniczył delegacjom białoruskim, uczestniczył w negocjacjach, współprzewodniczył białorusko-wenezuelskiej komisji międzyrządowej wysokiego szczebla oraz nadzorował projekty gospodarcze — od dostaw sprzętu i współpracy przemysłowej po budowę obiektów i rozmowy dotyczące kwestii zadłużenia. W praktyce (choć nieoficjalnie) to właśnie Szejman był ogniwem łączącym Mińsk i Caracas, zapewniając realizację uzgodnień na poziomie politycznym i gospodarczym.
Partner Belsat.pl
Nicolás Maduro (w tle), Hugo Chávez oraz Alaksandr Łukaszenka z młodszym synem Mikałajem (zrzut ekranu, youtube)
Co dziś dzieje się z białoruskimi przedsięwzięciami w Wenezueli?
W połowie lat 2010. w Wenezueli wybuchł głęboki kryzys gospodarczy, kraj został objęty sankcjami, a wydobycie ropy spadło. Uderzyło to również w plany Łukaszenki: fabryki stanęły, budowy miały przerwy, a wykonanie zobowiązań finansowych między Mińskiem a Caracas stało się nieprzejrzyste.
Według danych handlu międzynarodowego import towarów z Wenezueli na Białoruś wyniósł:
- 2020 — ok. 211 tys. dol.
- 2021 — ok. 105,7 tys. dol.
To już „mikroprzepływy” w porównaniu z miliardami, które przechodziły przez sektor ropy dekadę wcześniej.
W praktyce większość dużych projektów jest zamrożona lub działa minimalnie. Dla władz w Mińsku „projekt naftowy” to raczej epizod polityczny, karta przetargowa wobec Moskwy. Nigdy jednak nie stał się stabilnym źródłem walutowych przychodów.