• Jak powstał jeden z największych hymnów dyskotek końca lat 90.
  • Dlaczego ten hit był masowo wykorzystywany w reklamach i popkulturze.
  • W jaki sposób piosenka została użyta jako narzędzie w komputerowym wirusie.

Jak powstał jeden z największych hymnów dyskotek końca lat 90.?

W drugiej połowie lat 90. ubiegłego wieku na europejskich listach przebojów i parkietach dyskotek rządziła
muzyka eurodance. Reprezentowały ją zespoły o prostych, chwytliwych melodiach i jeszcze prostszych tytułach. Wśród nich największym fenomenem stał się holenderski skład Vengaboys, który wraz z wydaniem singla „Boom, Boom, Boom, Boom!!” zdobył międzynarodową popularność i niemal natychmiast trafił na szczyty notowań w Wielkiej Brytanii, Belgii, Norwegii, Szwecji, a nawet w odległej Kanadzie i Nowej Zelandii. Tytuł utworu był wielokrotnie krytykowany przez dziennikarzy muzycznych jako infantylny i „głupi jak jego tytuł”. Jednak szybko stał się niemal synonimem beztroskiej muzyki tanecznej lat 90. i jednym z najbardziej rozpoznawalnych refrenów tej dekady.

Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…

Quiz: Tylko dla mistrzów. Rozpoznasz utwór PRL po kilku słowach?

Narodowe Archiwum Cyfrowe

Piosenka „Boom, Boom, Boom, Boom!!” powstała w studiu pod okiem producentów Wessela van Diepena i Dennisa van den Driesschena, którzy byli również autorami debiutanckiego repertuaru Vengaboys. To właśnie dzięki tej kompozycji zespół stał się rozpoznawalny na całym kontynencie, a sam utwór zdominował listy przebojów radiowych i klubowych. Eurodance w tym czasie zdobywał miliony fanów, a proste, rytmiczne układy taneczne oraz powtarzalne refreny przyciągały tłumy na parkiety.

Piosenka stała się narzędziem tortur

Poza sukcesami artystycznymi singiel Vengaboys znalazł również zastosowania komercyjne, choć nie zawsze związane z kulturą muzyczną. W listopadzie 1999 roku piosenka została wykorzystana w kampanii reklamowej japońskiej marki samochodów Nissan, a dwa lata później pojawiła się w promocji brytyjskiej firmy meblarskiej, gdzie – jak później stwierdzili przedstawiciele przedsiębiorstwa – przyczyniła się do wzrostu sprzedaży o ponad dziesięć procent. 

Nie wszystkie wykorzystania utworu były jednak niewinne czy komercyjne. W pewnym momencie singiel „Boom, Boom, Boom, Boom!!” trafił w ręce twórców złośliwego oprogramowania komputerowego, którzy w swoich wirusach sprawiali, że po zainfekowaniu urządzenia piosenka była odtwarzana w nieskończoność, mając na celu „torturować” użytkownika. W ten sposób rytmiczny hit lat 90. stał się elementem cyberprzestępczości, wykorzystywanym do irytowania i utrudniania życia ofiarom ataków komputerowych.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET