Walka ze smogiem trwa, wiele regionów wprowadza obostrzenia dotyczące korzystania z kominków, piecyków, czy tzw. „kóz”. Ma to związek z unijnymi przepisami, zawartymi w Ekoprojekcie. Używanie starszych modeli kominków wiąże się z wysokimi mandatami.
- W kolejnych regionach z użytku wypadają najstarsze i najbardziej trujące źródła ciepła. Zakazują ich uchwały antysmogowe.
- Tak jest np. w woj. kujawsko-pomorskim. Zakazane jest tam użytkowanie kominków i „kóz”, które nie spełniają norm emisyjnych i sprawności wynikających z Ekoprojektu.
- Tysiące domów jest zagrożonych wysokimi karami. Grzywny to nawet 5 tys. zł.
Województwo kujawsko-pomorskie, wzorem innych regionów, przyjęło w 2019 r. uchwałę antysmogową, która wprowadza stopniowe zakazy używania przestarzałych pieców i ogrzewaczy pomieszczeń.
Od 1 stycznia 2024 r. obowiązuje zakaz używania kopciuchów (kotłów poniżej 3. i 4. klasy), a do końca 2028 r. trzeba wymienić kotły klasy 3. i 4., by poprawić jakość powietrza i uniknąć kar finansowych za palenie niedozwolonymi paliwami lub używanie urządzeń niespełniających norm.
Dziennikarze „Gazety Pomorskiej” przyjrzeli się, jak w praktyce wyglądają takie kontrole i jak sprawdzić, czy kominek lub „koza” są certyfikowane.
Czy ten kominek jest „eko”? Ważne pytania o certyfikat
Wspomniana uchwała obejmuje:
- klasyczne kominki z wkładem,
- wolnostojące piecyki, potocznie zwane „kozami”.
Jak zaznacza „Pomorska”, każde źródło spalania drewna podłączone do komina traktowane jest jako miejscowy ogrzewacz pomieszczeń.
– Już od paru lat w sprzedaży są tylko kominki eko oraz piece 5. klasy. Te 3. i 4. klasy mogą być użytkowane, ale tylko do 31 grudnia 2027 r. – mówi w rozmowie z „Gazetą Pomorską” Jarosław Paralusz, zastępca komendanta Straży Miejskiej w Toruniu.
Zatem starsze urządzenia mogą być wykorzystywane tylko, jeśli spełniają wymagane normy. I tu pojawia się pytanie: jak to sprawdzić?
Okazuje się, że takie informacje można znaleźć w internecie.
Jeśli ktoś nie jest pewny, jakiego rodzaju kominka używa, jeśli nie posiada już certyfikatu, najlepiej zidentyfikować model w internecie. W niektórych kominkach znajdziemy tabliczki znamionowe albo wytłoczoną nazwę producenta. Wielu z nich umieszcza certyfikaty na swoich stronach internetowych. Jeśli kupowaliśmy kominek po 2015 r. i identyczny model nadal jest dostępny w sprzedaży, bez wątpienia posiada on certyfikat
– mówi gazecie Damian Obrzanowski, właściciel firmy Dobre Kominki w Bydgoszczy.
Jednocześnie „Gazeta Pomorska” przypomina, że opinie kominiarskie czy ekspertyzy techniczne mogą pomóc, ale nie zastępują certyfikatu Ekoprojektu, jeśli uchwała wymaga spełnienia konkretnych norm.
Straż Miejska sprawdza kominki. Grzywny nawet do 5 tys. zł
Jak czytamy, Straż Miejska wykorzystuje drony, które mogą unieść specjalistyczny czujnik. W ten sposób kontrole przeprowadzają w domach, w których właściciele spalają odpady.
– Mieliśmy w ubiegłym roku przypadki kar za spalanie odpadów w piecach domowych, ale nie było żadnego przypadku ukarania za używanie kominka bez certyfikatu – opisuje w rozmowie z „Gazetą Pomorską” Dariusz Rębiałkowski, rzecznik prasowy Straży Miejskiej we Włocławku.
W przypadku naruszenia uchwały antysmogowej, czyli np. używaniu kominka bez wymaganego certyfikatu, grzywna może wynieść do 500 zł, a w przypadku skierowania sprawy do sądu kara sięga nawet 5 tys. zł.

Materiał chroniony prawem autorskim – zasady przedruków określa regulamin.


