Jerzy Gryt jest doskonale znany szczególnie kibicom z Rybnika. Tamtejszy ośrodek wiele mu zawdzięcza. Startował w nim przez całą swoją karierę (1965-1967).

Razem z ROW-em aż sześciokrotnie świętował Drużynowe Mistrzostwo Polski. Poza tym z drużyną z Górnego Śląska zdobył trzy brązowe medale. Gryt w swoim dorobku ma też złoty medal Indywidualnych Mistrzostw Polski.

ZOBACZ WIDEO: KLŻ bez transmisji? Przewodniczący GKSŻ mówi wprost

Co dziś słychać u byłego żużlowca? – Jestem na emeryturze. A co u mnie słychać? Nic szczególnego. Na zawody żużlowe oczywiście normalnie będę chodził, bo trzeba chodzić i wspierać rybnicką drużynę – podkreślił w rozmowie z WP SportoweFakty.

Legendarny żużlowiec nie ukrywa, że „czarny sport” nadal ma dla niego ogromne znaczenie. – Ten żużel już ze mną pozostanie na zawsze. Nie można tego zmienić – wyznał otwarcie.

Wielu emerytów uskarża się na zbyt niskie świadczenia. Jerzy Gryt natomiast na przelewy z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych absolutnie nie narzeka. Nie ukrywa również, że pieniądze nie są dla niego priorytetem.

– Ja nie narzekam. Byle tylko było zdrowie, a reszta jest mniej ważna. Istotne, że w ogóle taka emerytura jest. Ja na jej wysokość nie narzekam. Zawsze powtarzam, że najważniejsze jest zdrowie – podsumował, pytany o emeryturę.

Gryt po zakończeniu kariery żużlowej pracował jeszcze jako trener. Dziś poczynania ROW-u śledzi z większej odległości, ale wciąż z ogromną pasją i zaangażowaniem.