Burzliwe protesty w Teheranie
Tysiące osób w ostatnich dniach wyszły na ulice Teheranu – relacjonują media. Według policji, w stolicy Iranu podpalono 26 budynków. Palono też flagi i portrety najwyższego przywódcy duchowego – ajatollaha Chameneiego.
Reżim nie jest zagrożony?
Jednakże orientalista Marcin Krzyżanowski ocenił na antenie Polskiego Radia 24, że irański reżim może czuć się bezpiecznie. – To nie transakcja, jaka prawdopodobnie miała miejsce w Wenezueli, na zasadzie: poświęcimy prezydenta, a reżim przetrwa zasadniczo nienaruszony. Reżim Republiki Islamskiej nie odejdzie dobrowolnie, nie odejdzie w sposób pokojowy, jeśli nie będzie zmuszony do odejścia – podkreślił ekspert.
Najwyższy przywódca duchowy Iranu Ali Chamenei określił protestujących „wandalami, którzy chcą przypodobać się Donaldowi Trumpowi”. Władze Iranu niemal całkowicie odcięły w kraju internet i grożą protestującym „brakiem pobłażliwości”. Według różnych źródeł, w protestach mogło zginąć około 50-60 osób.
Czytaj także:
Źródło: Polskie Radio/Wojciech Cegielski/łl