Praktycznie przy każdej edycji Pucharu Anglii można spodziewać się niespodzianek. Nie inaczej jest w tym sezonie, bo już na początku rywalizacji w III rundzie odpadł klub z Premier League – Nottingham Forest, który musiał uznać wyższość Wrexham.
Wspomniany wyżej zespół występuje jednak na zapleczu Premier League, wobec czego nie jest to tak gigantyczna sensacja, jaka miała miejsce w sobotę (10 stycznia). Wszystko z uwagi na to, że sprawił ją… szóstoligowiec.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Zobacz, co zrobił bramkarz. To był spektakularny gol!
Macclesfield Town gościł u siebie Crystal Palace i chyba nikt nie spodziewał się, że klub z najwyższej klasy rozgrywkowej w Anglii może mieć problemy. Tymczasem gospodarze sensacyjnie otworzyli wynik rywalizacji w 43. minucie po trafieniu Paula Dawsona.
Choć tuż po przerwie przyjezdni wprowadzili na boisko trzech nowych zawodników, to efektów nie było. Z kolei gospodarze ponownie byli w stanie przeprowadzić skuteczną akcję i w 61. minucie było już 2:0, bo gola zdobył Isaac Buckley.
Tym samym sensacja wisiała w powietrzu. Zwłaszcza, że piłkarze Crystal Palace nie byli w stanie stworzyć dogodnych okazji do zdobycia bramki. W końcu im się jednak udało, bo trafienie kontaktowe zanotował Yeremy Pino, lecz dopiero w 90. minucie.
Faworyt tej rywalizacji nie był w stanie doprowadzić do remisu. Tym samym obrońca tytułu sensacyjnie odpadł już w III rundzie z zespołem, który występuje w szóstej klasie rozgrywkowej. To jedna z największych sensacji w historii Pucharu Anglii.
Puchar Anglii, 1/32 finału:
Cheltenham Town FC – Leicester City 0:2 (0:2)
Everton – Sunderland AFC 1:1 k. 0:3 (0:1)
Macclesfield Town – Crystal Palace 2:1 (1:0)
Wolverhampton Wanderers – Shrewsbury Town 6:1 (3:1)