Jewhen Marusiak miał udane dwa ostatnie sezony. W tym Ukraińcowi jednak kompletnie nie szło. Na 12 startów w kwalifikacjach aż 10-krotnie w nich przepadał. Do konkursów wszedł tylko w Oberstdorfie i Garmisch- Partenkirchen w Turnieju Czterech Skoczni.
Na Wielkiej Krokwi w Zakopanem zaszalał jednak. W kwalifikacjach uzyskał aż 145 metrów, a to wynik tylko o dwa metry gorszy od rekordu skoczni.
„Wydarzenia”: Nastolatkowie zbudowali skocznię narciarskąPolsat News
Historyczny wynik Ukrainy w Zakopanem
Marusiak bardzo dobrze radził sobie też w konkursie duetów. To w dużej mierze dzięki jego dobrej postawie Ukraina znalazła się w ósemce. Marusiak swoimi dobrymi skokami zmobilizował też kolegę Witalija Kaliniczenkę. Skoczkowie zza naszej wschodniej granicy byli sensacją zawodów. Po pierwszej serii zajmowali czwarte miejsce. Ostatecznie konkurs zakończyli na siódmej pozycji, a Marusiak miał indywidualnie dziesiąty wynik.
Mamy naprawdę świetną drużynę. Cały czas pracujemy nad tym, by było jak najlepiej. Ten wynik jest dla Ukrainy historyczny. Jeszcze nie było tak wysokiej lokaty w Pucharze Świata w rywalizacji drużynowej dla naszego krajumówił Marusiak.
– Na pewno w dobrych skokach pomogły mi też warunki. Akurat miałem do nich szczęście – dodał.
Marusiak od początku zimy walczy z kontuzjami
U Marusiaka najwyraźniej coś zaskoczyło w Zakopanem. To podobna sytuacja do tej sprzed dwóch lat. Wówczas pojechał na mistrzostwa świata w lotach do Bad Mitterndorf i tam zaczął bić rekord za rekordem kraju w długości lotu. Od tego momentu zaczął też regularnie punktować w PŚ.
– Nie ukrywam, że na początku tego sezonu miałem dużo kontuzji. Z kolei na Turnieju Czterech Skoczni zmagałem się z grypą. Teraz miałem trening na siłowni w Zakopanem i też poczułem ból w krzyżach. Na szczęście do konkursu sytuacja się poprawiła i mogłem sobie fajnie poskakać – powiedział 25-latek.
Z Zakopanego – Tomasz Kalemba, Interia Sport

Jewhen MarusiakANDRZEJ IWAŃCZUK/NUR PhotoAFP

Witalij KaliniczenkoFoto Olimpik/Nur Photo AFP

Jewhen MarusiakMarcin Golba/NurPhotoAFP
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
