Ulice Budapesztu są obecnie pokryte billboardami przedstawiającymi prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, a nie głównego przeciwnika Orbana — Petera Magyara. Przesłanie to można podsumować dwoma podstawowymi hasłami: „Głosuj na Orbana albo czekaj na wojnę” i „Głosuj na Orbana albo wszystkie twoje pieniądze trafią do Ukrainy”.
Opozycyjna Partia Tisza Magyara prowadzi w sondażach, a w obliczu możliwej klęski węgierski rząd angażuje się w rażące manipulacje wyborcze. Na zachowaniu go u władzy zależy jednak światowym graczom — i to z podobnych powodów.
Przykłady manipulacji węgierskiego rządu pod przewodnictwem Orbana można mnożyć. Władze w Budapeszcie wprowadziły na przykład 14. wypłatę wynagrodzenia dla wyborców pomimo stagnacji gospodarczej i deficytu budżetowego. Zrobiły to tylko po to, aby następnego dnia ogłosić, że zarówno 13., jak i 14. wynagrodzenie zostaną w przyszłości zniesione.
Orban za problemy Węgier próbuje obwinić UE i Kijów. Twierdzi na przykład, że unia chce przekazać 800 mld euro (3 bln 367 mld zł, licząc po obecnym kursie wymiany walutowej) Ukrainie. Jest to nieprawda — kwota ta pojawiała się w kontekście całościowych wydatków potrzebny do odbudowy gospodarczej Ukrainie po wojnie.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Węgier szerzy strach w społeczeństwie, oświadczając, że ewentualna porażka Orbana w następnych wyborach wywoła wojnę w całej Europie. Kampania ta otrzymała bezpośrednie wsparcie ze strony Waszyngtonu, gdy prezydent Trump wysłał do Orbana list, w którym życzył mu sukcesów i chwalił węgierskiego przywódcę. Orban niezwłocznie udostępnił to oświadczenie w mediach społecznościowych.
Podwójny „koń trojański” w Europie
Administracja Trumpa i Kreml mają wspólny interes w utrzymaniu Orbana u władzy w Budapeszcie.
Zarówno Waszyngton, jak i Moskwa postrzegają węgierskiego przywódcę jako niezbędne narzędzie zapobiegania osiągnięciu przez Unię Europejską strategicznego konsensusu w kwestiach bezpieczeństwa.
Podczas gdy Rosja postrzega konsensus w UE w sprawie traktowania Moskwy jako wielkie zagrożenie, Biały Dom Trumpa czerpie korzyści z posiadania rozsadnika w Europie, który nieustannie osłabia działania Brukseli.
Administracja Trumpa przyznała Węgrom specjalne zwolnienia dotyczące zakupu rosyjskich zasobów energetycznych. Z jednej strony Amerykanie zapewnili Kremlowi dopływ środków finansowych — a z drugiej pomogli ustabilizować reżim Orbana w okresie wyborczym. Ta amerykańska ingerencja wykracza poza Węgry, ponieważ Biały Dom jest zaangażowany w działania wyborcze w Niemczech, Rumunii i Bułgarii w ramach szerszej strategii osłabiania europejskiej konsolidacji politycznej.
Dla Kremla Orban stanowi głos w UE, który kwestionuje transformację bezpieczeństwa bloku. Dla Trumpa węgierski przywódca stanowi okazję do wykorzystania podziałów w Europie dla osiągnięcia korzyści gospodarczych i geopolitycznych, co przypomina pozycję Ameryki podczas wojen światowych.

Viktor Orban i Władimir PutinContributor/Getty Images / Getty Images
Jak na ironię, podczas gdy Orban krytykuje rzekomą „ingerencję Brukseli i Kijowa”, aktywnie przyjmuje i zachęca do interwencji Moskwy i Waszyngtonu, zajmując pozycję, którą analitycy opisują jako „zamrożony aktyw” Putina i Trumpa — lub trojański koń działający w samym sercu Europy.