Do niedawna liczbę Rosjan, którzy trafili do ukraińskiej niewoli, można było częściowo poznać dzięki rosyjskim organizacjom pozarządowym, które pomagają prawnie żołnierzom uznanym za dezerterów. Także tym, którzy trafili do niewoli.
Dziennikarze Mediazony poinformowali w 2023 r., że toczyło się 4121 spraw przeciwko dezerterom. W tym także przeciw tym, którzy wrócili do Rosji w wyniku wymiany jeńców. Wyroki nie były wysokie. Dlaczego?
Nie zapakujesz kanapek już w nic innego. To prawdziwy game-changer
Rosyjska armia woli wysłać dezertera z powrotem na front, niż do kolonii karnej. Kreml ponosi na wojnie tak duże straty, że nawet skazańcy są niezwykle cenni. Właśnie dlatego ponad 90 proc. wyroków jest wydawanych w zawieszeniu i nie przekracza pięciu lat. A warunkiem jest oczywiście powrót na front.
W wielu przypadkach, według relacji organizacji monitorujących losy jeńców, jak „Chcę żyć”, żołnierze wracający do Rosji z ukraińskiej niewoli zwykle nie trafiają do domów, lecz są przewożeni do wojskowych ośrodków karnych czy jednostek FSB w rejonie Moskwy. Przechodzą tam kilkugodzinne przesłuchania, w tym przy wykorzystaniu wykrywaczy kłamstw. Cały czas traktowani są jako osoby, które „straciły zaufanie państwa” z powodu faktu, że zostały pojmane.
Po przesłuchaniach, praktycznie bez odpoczynku, są odsyłani z powrotem do jednostek bojowych, nawet jeśli spędzili w niewoli wiele miesięcy i nie mają szans na rehabilitację lub spotkanie z rodziną. Czas spędzony w niewoli zwykle nie jest liczony jako służba wojskowa, więc wracający żołnierze zazwyczaj mają do odbycia swój zaległy kontrakt. Najczęściej w kompaniach karnych. Często ponownie trafiają do niewoli. Jednak wtedy już nie decydują się na udział w wymianie jeńców. Wiedzą, co czekałoby ich w Moskwie.
Wojna w imię obrony „tradycyjnych wartości”. Bajka Putina nadal działa na Rosjan
Rekordowy rok
Według danych publikowanych przez ukraińskie instytucje zajmujące się ewidencją jeńców wojennych, od początku pełnoskalowej wojny do końca 2025 r. do niewoli trafiło łącznie ponad 10 tys. żołnierzy Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej.
2025 r. przyniósł bezprecedensowy wzrost liczby poddań i jeńców. Według ukraińskich statystyk, przedstawionych przez Kwaterę Główną Koordynacji Postępowania z Jeńcami Wojennymi i program „Chcę żyć”, w ostatnim roku do niewoli trafiło ponad 5 tys. rosyjskich żołnierzy. To liczba wyższa niż łączna suma jeńców z lat 2022-2023.
Średnia liczba poddań w niektórych miesiącach wynosiła kilkudziesięciu żołnierzy tygodniowo, a w okresach intensywnych walk liczby te były jeszcze wyższe. Sięgały nawet 90 osób. To dość zaskakujące, biorąc pod uwagę, że Rosjanie są w ciągłym natarciu.
Ukraińskie instytucje odnotowywały jednak, że znaczna część tych poddań następowała bez bezpośredniego kontaktu bojowego, często po nawiązaniu łączności z ukraińskimi pozycjami lub za pośrednictwem specjalnych kanałów komunikacyjnych. Rosyjscy żołnierze wolą po prostu niewolę niż śmierć.
Od momentu, gdy wojna na większości odcinków frontu przybrała charakter okopowy, proporcje dotyczące liczby jeńców zaczęły się wyraźnie zmieniać. Według dostępnych danych, od 2023 r. więcej rosyjskich żołnierzy trafiało do ukraińskiej niewoli niż odwrotnie. Zjawisko to było szczególnie widoczne w latach 2024-2025, kiedy różnica utrzymywała się przez długie miesiące.
Wódka, weterani i przestępczość. Rośnie problem, o którym Kreml woli nie mówić
Pierwsze lata wojny
W 2022 r., obejmującym okres od 24 lutego do końca grudnia, liczba rosyjskich żołnierzy wziętych do niewoli była relatywnie ograniczona w porównaniu z późniejszymi latami. Walki miały wówczas charakter manewrowy, a linia frontu ulegała dynamicznym zmianom.
Według szacunków opartych na komunikatach ukraińskiego Sztabu Generalnego oraz danych przekazywanych przy okazji pierwszych wymian jeńców, w 2022 r. do ukraińskiej niewoli trafiło około 1,8-2 tys. rosyjskich żołnierzy. Większość z nich została pojmana w trakcie walk o północną Ukrainę, obwody charkowski i kijowski oraz podczas operacji prowadzonych na południu kraju, w tym w obwodzie chersońskim.
2023 r. przyniósł wyraźny wzrost liczby rosyjskich jeńców wojennych. Według danych publikowanych przez stronę ukraińską, w tym okresie do niewoli trafiło około 2,5-3 tys. rosyjskich żołnierzy. Był to rok, w którym linia frontu zaczęła się stabilizować, a walki stopniowo przybierały charakter pozycyjny. Coraz częściej dochodziło do sytuacji, w których całe pododdziały rosyjskie znajdowały się w okrążeniu lub traciły zdolność do dalszego prowadzenia walki.
Od drugiej połowy 2023 r. ukraińskie źródła zaczęły regularnie informować, że liczba rosyjskich żołnierzy trafiających do ukraińskiej niewoli przewyższa liczbę ukraińskich żołnierzy pojmanych przez stronę rosyjską.
W 2024 r. trend ten się utrzymał. Szacuje się, że w ciągu 12 miesięcy tego roku do ukraińskiej niewoli trafiło około 2,5 tys. rosyjskich żołnierzy. Był to okres intensywnych walk pozycyjnych na wielu odcinkach frontu, w szczególności w Donbasie oraz na południu Ukrainy. Dane z tego okresu wskazują na systematyczny napływ jeńców, często w niewielkich grupach lub pojedynczo, co odróżniało ten etap wojny od pierwszych miesięcy konfliktu, kiedy do niewoli na raz trafiały większe pododdziały.
Wielki demograficzny kryzys w Rosji. Sięgną po totalitarne metody
Nie tylko dobrowolnie
Przyczyny poddawania się rosyjskich żołnierzy były dokumentowane na podstawie relacji składanych po wzięciu do niewoli. Wśród najczęściej odnotowywanych powodów znajdowały się utrata dowodzenia w pododdziałach, brak łączności z wyższymi szczeblami dowodzenia, wyczerpanie zapasów amunicji oraz żywności, a także niemożność ewakuacji rannych. Część jeńców wskazywała również na fakt, że zostali wysłani na pozycje bez pełnej informacji o sytuacji operacyjnej lub czasie trwania działań.
W dokumentacji ukraińskiej pojawiały się także informacje o żołnierzach, którzy trafili do niewoli po tym, jak ich pozycje zostały odcięte w wyniku działań artyleryjskich lub precyzyjnych uderzeń na zaplecze logistyczne. W takich przypadkach kapitulacja następowała po kilku lub kilkunastu godzinach izolacji od reszty sił.
Stosunkowo liczne były jednak przypadki, w których rosyjscy żołnierze decydowali się na poddanie po wcześniejszym zapoznaniu się z informacjami o warunkach traktowania jeńców, przekazywanymi za pośrednictwem ulotek, nagrań radiowych lub kanałów internetowych. I z każdym rokiem ich liczba rośnie. Rosjanie stopniowo dochodzą do wniosku, że nie warto umierać na tej wojnie.
Dla Wirtualnej Polski Sławek Zagórski