W niedzielę 11 grudnia w Izraelu doszło do poważnego zatrzymania. „Wysoki rangą urzędnik w Kancelarii Premiera został zatrzymany w celu przesłuchania pod zarzutem utrudniania śledztwa” – poinformowała izraelska policja w komunikacie, nie podając nazwiska aresztowanej osoby.
Wiceszef MON o rosyjskim ataku. „Wniosek dla nas i NATO”
Według izraelskich mediów zatrzymanym miał być Cachi Braverman, obecny szef gabinetu premiera Benjamina Netanjahu, który niedługo ma zostać ambasadorem Izraela w Wielkiej Brytanii. Doniesienia oparte są na oskarżeniach Eliego Feldsteina, byłego doradcy Netanjahu.
On sam jest jednym z podejrzanych w tej sprawie. Były doradca już wcześniej zarzucał Bravermanowi utrudnianie śledztwa dotyczącego przecieków do prasy. Feldstein na początku stycznia w wypowiedzi dla publicznego nadawcy Kan powiedział, że szef gabinetu premiera miał zaproponować mu utajnienie dochodzenia.
Sprawa dotyczy pochodzącego rzekomo od zmarłego przywódcy Hamasu Jahji Sinwara tajnego dokumentu, który we wrześniu 2024 roku wyciekł do niemieckiego dziennika „Bild”. Zawierał on podobno informację, że Hamas nie był zainteresowany zawieszeniem broni z Izraelem ani zawarciem porozumienia o uwolnieniu izraelskich zakładników.
Według izraelskich mediów przeciek ten miał posłużyć do wzmocnienia argumentów rządu w Tel Awiwie, że do uwolnienia zakładników doprowadzi jedynie presja militarna, a nie negocjacje. Feldstein w wywiadzie dla Kan podkreślał, że o przecieku wiedział Netanjahu, który szukał sposobu na przekonanie opinii publicznej do wojny z Hamasem.
Lider opozycji Jair Lapid domaga się cofnięcia nominacji Bravermana na ambasadora w Wielkiej Brytanii. Twierdzi, że osoba podejrzana o utrudnianie śledztwa nie może reprezentować Izraela na arenie międzynarodowej. Przeciwnego zdania jest szef MSZ Gideon Saar, który oświadczył, że działania policji są „polowaniem na czarownice”.