Judd Apatow wywołał jedną z najgłośniejszych reakcji publiczności podczas tegorocznej gali Złotych Globów. Wręczając nagrodę dla najlepszego reżysera, komik i filmowiec niespodziewanie przyznał, że od niemal dekady bojkotował ceremonię – choć, jak sam zaznaczył, bardzo dyskretnie.

„To dość zaskakujące, że dziś tu jestem, bo bojkotuję tę galę od około 10 lat. Bardzo cicho. Najwyraźniej nikt tego nie zauważył” – żartował ze sceny.

Powód tej decyzji sięga 2016 roku. Wtedy jego film „Wykolejona” przegrał w kategorii najlepszej komedii z „Marsjaninem” Ridleya Scotta. Apatow nie ukrywał, że to wydarzenie zapoczątkowało jego osobisty konflikt z nagrodami.

Filmowe podsumowanie 2025 roku. Które tytuły trzeba obejrzeć?

„Od tamtej pory mamy na pieńku. Mój film przegrał z ‘Marsjaninem’ Ridleya Scotta” – przypomniał, po czym dodał z ironią: „Ridley Scott, ulubiony reżyser komedii w Ameryce. Twórca takich przezabawnych filmów jak ‘Gladiator’, ‘Blade Runner’ czy ‘Obcy’.”

Salwy śmiechu szybko wypełniły salę, ale Apatow nie zamierzał na tym poprzestać. Kontynuując żart, odniósł się do tegorocznych nominacji.

„Nie mogę się doczekać momentu, kiedy później dziś nagrodę za najlepszą komedię zdobędzie ‘Hamnet’” – powiedział, nawiązując do dramatycznej opowieści o żałobie Williama Szekspira po stracie dziecka.

Choć ton wypowiedzi był humorystyczny, Apatow podkreślił, że miniona dekada była czasem ogromnych zmian – zarówno w Hollywood, jak i na świecie.

„To było 10 lat temu. Od tamtej pory mieliśmy COVID. Wydaje mi się, że teraz żyjemy w dyktaturze” – wyliczał, po czym dodał z rozbrajającą szczerością: „Ale muszę przyznać, że nadal jestem skupiony głównie na tym ‘Marsjaninie’.”

Zanim ogłosił zwycięzcę w kategorii najlepszy reżyser, Apatow zapowiedział symboliczne zakończenie swojego bojkotu. „Jako przykład dla Ameryki postanawiam zakończyć ten konflikt i rozpocząć proces uzdrawiania – właśnie teraz” – oświadczył.

Chwilę później wręczył statuetkę Paulowi Thomasowi Andersonowi za film „One Battle After Another”.