Starzenie się parku samochodowego nie jest zjawiskiem marginalnym ani chwilowym. To efekt nakładających się procesów rynkowych i regulacyjnych, które sprawiają, że wymiana floty postępuje znacznie wolniej, niż zakładano jeszcze kilka lat temu. Takie wnioski można wysnuć po lekturze raportu Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, który analizuje kondycję rynku motoryzacyjnego w Europie i w Polsce w kontekście regulacji klimatycznych, sprzedaży nowych aut oraz struktury parku samochodowego. Dokument pokazuje, że starzenie się floty nie jest zjawiskiem lokalnym, lecz problemem systemowym.
Rejestracje nowych aut w UE wciąż o 30 proc. niższe niż w 2019 r.
Jednym z kluczowych powodów starzenia się floty jest trwały spadek liczby rejestracji nowych samochodów w Unii Europejskiej. Z danych przywoływanych w raporcie PZPM wynika, że sprzedaż nowych aut w UE pozostaje o około 30 proc. niższa niż w 2019 r., czyli ostatnim roku przedpandemicznym.
Ten spadek nie został odrobiony mimo ustabilizowania łańcuchów dostaw i poprawy dostępności pojazdów. Mniej nowych samochodów oznacza wolniejszą rotację floty. Auta, które wcześniej byłyby wymieniane po kilku czy kilkunastu latach, dziś pozostają w eksploatacji znacznie dłużej. Przy malejącym napływie nowych pojazdów i braku mechanizmów wycofywania najstarszych średni wiek parku samochodowego musi rosnąć.
Regulacje dotyczą nowych samochodów, a stare auta zostają na drogach
Unijna polityka klimatyczna i transportowa koncentruje się niemal wyłącznie na nowych pojazdach. Normy emisji CO2, wymogi bezpieczeństwa czy cele elektryfikacyjne obejmują samochody opuszczające salony, ale w znacznie mniejszym stopniu dotyczą floty już jeżdżącej po drogach.
Raport PZPM zwraca uwagę, że szybsza wymiana floty przyniosłaby duże korzyści, jednak obecny system nie tworzy wystarczających bodźców do wycofywania najstarszych pojazdów. W efekcie regulacje poprawiają parametry nowych modeli, ale nie prowadzą do szybkiego zmniejszenia udziału aut mających kilkanaście czy kilkadziesiąt lat.
Duże korzyści przyniosłaby szybsza wymiana floty, bo 30% samochodów, które jeżdżą po unijnych drogach ma ponad 20 lat.
Polska z jednym z najstarszych parków samochodowych w Europie
Na tle Unii Europejskiej Polska wyróżnia się szczególnie starym parkiem samochodowym. Dane PZPM pokazują, że w 2024 roku (najnowsze pełne dane) średni wiek samochodu osobowego w Polsce wynosił 15,2 roku, a mediana sięgnęła 16 lat. Oznacza to, że połowa aut poruszających się po polskich drogach ma co najmniej 16 lat i pochodzi z epoki technologicznej sprzed powszechnego wprowadzania nowoczesnych systemów bezpieczeństwa i niskoemisyjnych napędów. Dla porównania:
Szacunki ACEA wskazują, że w Europie w 2023 roku średni wiek samochodu osobowego wyniósł 12,5 roku.
Struktura floty potwierdza skalę problemu. Samochody czteroletnie lub młodsze stanowiły na koniec 2024 roku zaledwie 11 proc. parku i ich udział nie wzrósł względem roku wcześniejszego. Auta w wieku od pięciu do dziesięciu lat odpowiadały za 19 proc. floty. Trzon rynku tworzą jednak pojazdy znacznie starsze. Samochody w wieku od jedenastu do dwudziestu lat stanowiły 45 proc. wszystkich aut osobowych, a kolejne 25 proc. przypadało na pojazdy mające ponad 20 lat. Najstarszych samochodów było więc ponad dwa razy więcej niż tych najmłodszych.
Import używanych aut utrwala starą strukturę floty
Tak ukształtowany park samochodowy od lat zasilany jest głównie importem z wtórnego rynku innych krajów, w którym dominują auta ponad dziesięcioletnie. To właśnie ten mechanizm sprawia, że nawet przy wzroście sprzedaży nowych samochodów struktura floty zmienia się bardzo wolno.
W praktyce oznacza to, że Polska wciąż pozostaje rynkiem, na którym relatywnie nowe auta są mniejszością, a zdecydowaną większość stanowią pojazdy zaprojektowane według norm emisji i standardów bezpieczeństwa sprzed kilkunastu lub kilkudziesięciu lat.
Starzejący się park samochodowy a bezpieczeństwo na drogach
Utrzymywanie się tak starej floty ma bezpośrednie konsekwencje dla bezpieczeństwa.
Stare samochody są mniej bezpieczne i nieekologiczne – rozregulowane silniki emitują znacznie więcej trujących spalin niż nowe modele.
Różnice w poziomie bezpieczeństwa między autami sprzed dwóch dekad a współczesnymi modelami są dziś fundamentalne.
Przy dużym udziale bardzo starych pojazdów potencjalne korzyści wynikające z rozwoju technologii bezpieczeństwa nie przekładają się w pełni na realną poprawę sytuacji na drogach.
Emisje spadają wolniej, niż zakładają unijne cele
Podobny problem dotyczy emisji. Nowe samochody spełniają coraz ostrzejsze normy, jednak ich ograniczona liczba sprawia, że wpływ na całościowy poziom emisji jest mniejszy, niż zakładano. Starsze pojazdy, często z wyeksploatowanymi i rozregulowanymi silnikami, pozostają w użyciu przez kolejne lata, emitując znacznie więcej zanieczyszczeń niż nowe konstrukcje.
W efekcie ambitne cele klimatyczne mogą przynosić słabsze rezultaty, jeśli nie towarzyszą im działania skierowane bezpośrednio do właścicieli najstarszych samochodów.
Motoryzacja w Europie zwalnia. To problem strukturalny, nie chwilowy
Raport PZPM pokazuje skalę wyzwań, z jakimi mierzy się dziś europejska i polska motoryzacja. Dane zawarte w dokumencie wskazują na wysoki udział bardzo starych pojazdów oraz niskie tempo wymiany floty, przy utrzymującym się spadku rejestracji nowych samochodów względem poziomów sprzed 2019 roku. W Polsce dodatkowo potwierdzają to krajowe statystyki dotyczące wieku i struktury parku samochodowego.
Obraz ten wpisuje się w szerszy trend widoczny w danych europejskich. Według danych Europejskiej Agencji Środowiska w 2013 roku średni wiek samochodu osobowego w Unii Europejskiej wynosił około 10,9 roku, podczas gdy w latach 2022-2023 wzrósł do około 12,5 roku. Oznacza to, że park samochodowy w Europie stopniowo się starzeje, a zmiany zachodzące w nowych modelach przekładają się na całą flotę wolniej, niż sugerowałaby skala regulacji dotyczących nowych pojazdów.
Znikające znaki. W Krakowie walczą ze strefą czystego transportuPolsat News
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
