Zobacz wywiad z Piotrem Koprem, który twierdzi, że odkrył nieznany tunel:
Powrót po 10 latach
Dokładnie 10 lat temu Piotr Koper i Andreas Richter stali się bohaterami globalnych serwisów informacyjnych. Ich zgłoszenie o odnalezieniu pancernego składu na 65. kilometrze trasy Wrocław-Wałbrzych wywołało gorączkę, jakiej Dolny Śląsk nie widział od zakończenia wojny. Choć tamtejsze wykopaliska nie przyniosły spektakularnego finału, Koper się nie poddał. Dziś wraca w zupełnie inne miejsce — w rejon niedaleko Zamku Książ w Wałbrzychu. To tu, według jego najnowszych badań, mają znajdować się nieznane podziemia.
- Jakie dowody na istnienie tunelu przedstawia Piotr Koper?
- Co uniemożliwia dalsze prace weryfikacyjne?
- Jak długo ma być ten domniemany tunel?
- Czym były poprzednie poszukiwania Piotra Kopra?
„Geologicznie to niemożliwe”
Dowodem na sensacyjne odkrycie mają być nie tylko wyniki nieinwazyjnych badań geofizycznych — jak metoda elektrooporowa czy georadar — ale też wyniki z odwiertów rdzeniowych wykonanych na zlecenie Kopra. W miejscu badań wykonano dwa otwory w odległości zaledwie 2,5 m od siebie. Odwiert kontrolny wykazać miał jednolitą, twardą skałę — zlepieniec gnejsowy — na całej głębokości. To nienaruszona przez człowieka „calizna”. Drugi odwiert miał przebić się przez skałę i natrafić, zamiast litego górotworu, na żwir, glinę i rumosz skalny.
— Jak on mógł zwietrzeć na głębokości 11 m? Jak może być zwietrzały zlepieniec bezpośrednio pod twardą skałą? Geologicznie jest to niemożliwe — tłumaczy Piotr Koper w rozmowie z History Hiking.
Zdaniem odkrywcy obecność tak luźnego materiału pod grubą warstwą litej skały jednoznacznie wskazuje na sztuczny zasyp. Przez 80 lat woda płynąca podziemnym tunelem nanosiła glinę, tworząc korek, który dziś blokuje wejście do tajemniczej konstrukcji.
Partner History Hiking
Wynik badania elektrooporowego. To tu miałby się znajdować domniemany tunel
1200 m podziemnej prostej
Zdaniem poszukiwacza potencjalne znalezisko może być potężnym obiektem inżynieryjnym. Dzięki zastosowaniu metod geofizycznych udało się wytyczyć linię przebiegu domniemanego tunelu. Ma to być idealna prosta o długości 1200 m. Mimo posiadania raportów geofizycznych oraz wyników odwiertów prace weryfikacyjne stanęły w miejscu. Powodem jest biurokratyczny klincz. Aby dotrzeć do tunelu, konieczne jest wykonanie wykopu, co wiąże się z wycięciem czterech drzew.
— Miliony drzew są wycinane codziennie w Polsce. My musimy wyciąć cztery i jest dramat — ironizuje Koper.
Jak mówi Koper, urzędnicy oczekują zmiany planu zagospodarowania przestrzennego dla działki leśnej, co w polskich realiach oznacza nawet kilka lat czekania i dziesiątki tysięcy złotych kosztów.
Łukasz Herod / History Hiking / Partner History Hiking
Piotr Koper prezentuje wyniki odwiertów
Walka o wiarygodność
Dla Piotra Kopra te poszukiwania mają wymiar osobisty. Rozpoczęte 10 lat temu badania na 65. kilometrze nie zakończyły się odkryciem pociągu, a na poszukiwaczy wylała się fala krytyki.
— Moja wiarygodność po tamtych wykopaliskach spadła bardzo mocno. Chciałbym teraz niektórym osobom mocno zamknąć rozgadane twarze i to będzie dla mnie największa nagroda — przyznaje szczerze odkrywca.
Koper podkreśla, że od 15 lat wkłada w te badania ogromne środki prywatne i czas. Jak zapewnia, nie szuka rozgłosu dla kliknięć — wręcz przeciwnie, uważa, że „takie rzeczy wolą ciszę”.