Robert Mucha, jeden z najbardziej znanych polskich rajdowców czasów PRL, zmarł na wyspie St. Martin – poinformował serwis goniec.net. Wybitny polski kierowca zasłabł podczas spaceru na plaży. Do zdarzenia doszło 9 stycznia. Mucha pozostawił po sobie bogaty dorobek jako sportowiec, dyplomata i biznesmen, co czyni go postacią niezwykle barwną i rozpoznawalną w różnych kręgach.

Mucha rozpoczął swoją przygodę z rajdami, będąc jeszcze studentem Uniwersytetu Warszawskiego. Od szesnastego roku życia był związany z Automobilklubem Warszawskim. Jego pierwszym poważnym sukcesem była wygrana w Rajdzie Dolnośląskim w 1963 roku, gdzie wystąpił jako pilot Ksawerego Franka. Później został zatrudniony w fabryce FSO na Żeraniu, gdzie miał za zadanie m.in. testować nowe pojazdy na tamtejszym torze.

ZOBACZ WIDEO: Boruc wkręcił Fabiańskiego w szatni Legii. „Weź wstań…”

W latach 70. sięgał po kolejne sukcesy. Został mistrzem Polski i wielokrotnie był uczestnikiem prestiżowych rajdowych mistrzostw Europy i świata, przyczyniając się do promowania Fiata 125p. W roku 1972 wraz z Lechem Jaworowiczem odniósł jedno z największych zwycięstw swojej kariery, wygrywając grupę 2 klasy I na prestiżowym Rajdzie Monte Carlo. Przyniosło mu to Złotą Kierownicę przyznawaną przez „Przegląd Sportowy”.

„Odszedł nie tylko sportowiec i rajdowiec, ale przede wszystkim człowiek o gigantycznym sercu. Sercu, którym – wraz z uśmiechem i dobrocią – zawsze chciał się dzielić i dzielił się nim szczodrze” – przekazał dziennikarz motoryzacyjny Patryk Mikiciuk.

„Z różnych powodów, także natury politycznej, musiał opuścić Polskę w szczycie swojej kariery. Do kraju zaczął wracać zaraz po przemianach ustrojowych. Sprowadził nawet do Polski Chryslera, by podpisać umowę z FSO – podobno było to bardzo bliskie realizacji. Choć na stałe mieszkał w Kanadzie, większość czasu spędzał w Polsce, bo naprawdę kochał to miejsce” – dodał Mikiciuk.

Po zakończeniu kariery sportowej Mucha objął różnorodne role zawodowe. W latach 80. pracował jako sprzedawca samochodów w Toronto, a później zajął się przetwórstwem żywności. Był także autorem książek o motoryzacji i udzielał się jako dyplomata PRL. Pomimo zmian zawodowych, zawsze pozostawał związany z sektorem motoryzacyjnym i był aktywnym członkiem społeczności.

„Poznałem go bliżej, gdy był już starszym panem, ciepłym, miłym, tryskającym dobrym humorem. Mieszkał od lat w Kanadzie, ale często w cieplejszym sezonie odwiedzał Polskę na dłużej” – napisał w mediach społecznościowych rajdowiec Andrzej Kalitowicz, określając Roberta Muchę mianem „gwiazdy polskich rajdów samochodowych lat 70. obok Stanisława Zasady”.

Pogrzeb Roberta Muchy odbędzie się w Kanadzie, gdzie mieszkał i prowadził swoje późniejsze interesy.