Od czasu udanej operacji wojskowej w Wenezueli Trump skupia swoją uwagę na Grenlandii, autonomicznym terytorium zależnym Danii, wyspie na Morzu Arktycznym — i to bez względu na sojuszników w Europie. „Zrobimy coś w sprawie Grenlandii, czy im się to podoba, czy nie” — ogłosił Trump w sobotę.

Swoje roszczenia uzasadnia bezpieczeństwem narodowym USA. Wokół Grenlandii pływa coraz więcej rosyjskich i chińskich statków. „Jeśli tego nie zrobimy, Rosja lub Chiny zajmą Grenlandię” — ostrzegał prezydent USA.

Wyspa ma zaledwie 57 tys. mieszkańców, ale jest niezwykle istotna pod względem strategicznym — ze względu na swoje położenie, bazy wojskowe i potencjalne surowce. Grenlandia oficjalnie należy do Królestwa Danii, ale jest w dużej mierze autonomiczna.

Początkowo strona amerykańska zaproponowała zakup wyspy. Każdemu z 57 tys. mieszkańców Grenlandii USA zaoferowały do 100 tys. dol. [ponad 360 tys. zł, według obecnego kursu walut] Jednak mieszkańcy odrzucili tę ofertę. Również premier Danii Mette Frederiksen oświadczyła, że Grenlandia nie jest na sprzedaż.

Teraz Europa rozważa różne scenariusze, o których jeszcze niedawno nikt by nawet nie pomyślał.

Od tego czasu Trump stosuje ostrzejsze środki. „Chciałbym zawrzeć umowę — ale jeśli nie uda nam się tego zrobić w łatwy sposób, zrobimy to w trudny sposób” — podkreślał. Oznacza to użycie siły militarnej.

Według eksperta wojskowego Matthiasa Strohna Duńczycy byliby bezsilni. — Dania nie ma żadnych szans. Armia liczy łącznie tylko ok. 21 tys. żołnierzy — i to wszystko — zaznacza. Według Strohna nie ma mowy o tym, aby kraje UE, takie jak Niemcy, przyszły z pomocą Duńczykom. — Pod względem militarnym Europa nie byłaby w stanie przeciwstawić się Stanom Zjednoczonym. Byłaby to misja samobójcza — dodaje.

Konsekwencje byłyby historyczne. Premier Danii Mette Frederiksen jasno stwierdziła we wtorek: w przypadku inwazji USA na Grenlandię NATO przestałoby istnieć.

Aby zapobiec zimnej wojnie z USA, Europa i rząd federalny poszukują rozwiązania dyplomatycznego: we wtorek przedstawiciele USA, Danii i Grenlandii zamierzają podjąć negocjacje w Waszyngtonie.

Już wcześniej do stolicy USA udają się dwaj czołowi niemieccy ministrowie: wicekanclerz Lars Klingbeil spotka się w poniedziałek z sekretarzem finansów USA Scottem Bessentem (63). Minister spraw zagranicznych Johann Wadephul tego samego dnia rozmawia w Waszyngtonie ze swoim amerykańskim odpowiednikiem — sekretarzem stanu Marco Rubio — w celu uzgodnienia wspólnej strategii NATO dla Grenlandii.

Wadephul: Stany Zjednoczone nie decydują o Grenlandii

— Jest oczywiste, że decyzje dotyczące terytorium i suwerenności Grenlandii należą wyłącznie do Grenlandii i Danii — mówi Wadephul w rozmowie z „Bildem”.

Problem polega na tym, że w Berlinie nie rozumie się, czego naprawdę chce Trump. Czy jest to megalomania, chciwość, czy może jedno i drugie?

Kręgi rządowe podkreślają bowiem, że Stany Zjednoczone mogłyby bez problemu zwiększyć swoją obecność wojskową na Grenlandii. Nikt w Europie nie miałby z tym problemu. Według rządu można również rozmawiać o surowcach Grenlandii. Jednak aneksja przez Stany Zjednoczone jest dla wszystkich Europejczyków nie do przyjęcia.

Jak Europa powinna zareagować na Trumpa?

Ekspert CDU do spraw polityki zagranicznej Juergen Hardt sugeruje wzmocnienie nadzoru NATO nad Grenlandią.

W NATO panuje zgoda co do tego, że potrzebujemy większej obecności na Morzu Północnym i powinno to być wspólnym zadaniem NATO. Duńczycy i Grenlandczycy są na to gotowi, podobnie jak pozostali partnerzy sojuszu

— przekonuje w rozmowie z „Bildem”.

Z kolei ekspert SPD do spraw polityki zagranicznej Adis Ahmetovic w wywiadzie dla niemieckiego dziennika domaga się bardziej zdecydowanego stanowiska. — Europa nie może dać się zastraszyć Trumpowi. Musimy wspólnie postawić Grenlandii znak stopu. Trump musi w końcu usłyszeć jasny komunikat — ocenia. Jako wzór podaje prezydenta Brazylii Lulę da Silvę, który „zmusił Trumpa do ustępstw poprzez wprowadzenie wysokich ceł”.

— Po pierwsze, moglibyśmy teraz zacząć przeprowadzać manewry wojskowe w Grenlandii i wokół niej — apeluje były przewodniczący frakcji Zielonych Juergen Trittin w podcaście Paula Ronzheimera, dziennikarza „Bilda”. Po pierwszych zapowiedziach Trumpa Francja „wysłała tam statek”, teraz Niemcy mogłyby „wspólnie z Francuzami podjąć takie działania”.

W Niemczech panuje niepokój, że spór o Grenlandię może mieć dalsze konsekwencje dla polityki światowej [rosyjskie i chińskie roszczenia do władzy w Europie i Azji]. — Jeśli Trump zrealizuje swój plan, skaże Ukrainę i Tajwan na śmierć — mówi „Bildowi” jeden z niemieckich ministrów.