Od konkursów w Wiśle do tych rozgrywanych Zakopanem niewiele się zmieniło. Jeszcze lepiej spisuje się Kacper Tomasiak. Reszta Biało-Czerwonych prezentuje się delikatnie mówiąc niemrawo.
– Najmłodszy zawodnik zasługuje na wielkie słowa uznania. W konkursie duetów skakał fantastycznie. Gdyby nie on, o podium nie byłoby mowy. Z kolei Dawid Kubacki zaprezentował się solidnie, jak na poziom, który w tej chwili prezentuje. W nawiązaniu do przeszłości, nie może być z siebie zadowolony – mówi WP SportoweFakty były trener Kazimierz Długopolski.
ZOBACZ WIDEO: Ostatni konkurs Stocha w Zakopanem. Oto co powiedział mu Małysz
Wyniki Tomasiaka pozwalają nieco przysłonić panujący kryzys w polskich skokach. Nasz rozmówca jest tego samego zdania.
– Wyłączając Kacpra, spisujemy się po prostu mizernie. Gdyby go nie było, mówilibyśmy o katastrofie. Weterani od kilku lat nie mogą odzyskać formy. Bazują na pojedynczych przebłyskach. Paweł Wąsek też nie spisuje się równie dobrze, jak w poprzednim sezonie. Niestety nie mogę powiedzieć, że rywalizacja w Zakopanem mnie zawiodła albo się nie podobała, bo nie miałem większych oczekiwań i spodziewałem się takich rezultatów – podkreśla Długopolski.
Maciusiak nie jest winny
Powoli nadchodzi czas na pierwsze oceny pracy trenera kadry, Macieja Maciusiaka. W środowisku eksperci nie podważają jego autorytetu. Nasz rozmówca jest również od tego daleki.
– Warto sobie uprzednio zadać jedno pytanie. Kim on ma skakać? Przed zatrudnieniem Maciusiaka atmosfera wokół kadry była napięta. Czasu do igrzysk z kolei niewiele. Debatowano, czy sięgać po kogoś z zagranicy. Taki zabieg nie miałby większego sensu. Po analizie zarząd PZN doszedł do takich samych wniosków – podkreśla były sędzia i trener skoków narciarskich.
I dalej broni Maciusiaka. Wyliczając jego atuty. – Kilka lat temu polska kadra A była pogrążona w kryzysie i pierwszą reprezentację ratowali skoczkowie z B, prowadzonej właśnie przez Maciusiaka. Sprawdzał się w tej roli bardzo dobrze przez lata. Uważam że jest świetnym fachowcem. Mówiąc wprost, niezadowalające rezultaty wynikają z ograniczonego potencjału zawodników, Maciusiak za nich nart nie założy – mówi Długopolski.
Tomasiak na medal we Włoszech?
Igrzyska olimpijskie we Włoszech zaczynają się już na początku lutego. Czasu pozostało bardzo niewiele. Przed najważniejszą imprezą czterolecia pozostał jeden przystanek – Sapporo.
– Do niedawna byłem dosyć sceptyczny względem jakiegokolwiek medalu w wykonaniu reprezentacji Polski. Pod wpływem znakomitych występów Tomasiaka teraz zakładam jednak scenariusz, w którym korzystne okoliczności pozwalają mu powalczyć o medal. Widzę jeszcze pole do poprawy kilku elementów u niego. Oczywiście nie będzie w gronie faworytów, ale jeśli rywalizacja ułoży się korzystnie, widzę szanse, by w ostatecznym rozrachunku on stanął na podium. W sukces pozostałych niestety nie jestem w stanie uwierzyć – podsumowuje Kazimierz Długopolski.
Bogumił Burczyk, dziennikarz WP SportoweFakty