Do zdarzenia doszło w czwartek 8 stycznia, chociaż niezależne kubańskie media opisały je kilka dni później. Jak podkreślają, nie wiadomo, jaki był cel podróży samolotu Ił-96 do stolicy Wenezueli.
„Przed planowanym lądowaniem w Wenezueli należący do władz Kuby samolot powstrzymała obecność amerykańskiego drona” – napisał portal 14ymedio.
Do zmiany kursu pilota samolotu Ił-96 nakłonić miał dron rozpoznawczy MQ-4C Triton. Wiadomo, że bezzałogowiec tego typu wysłany z bazy w Jacksonville na Florydzie krążył nad Morzem Karaibskim na początku stycznia zbierając informacje na temat tego, co dzieje się w okolicy przed i po operacji Absolute Resolve.
MQ-4C Triton to morska wersja RQ-4 Global Hawk, zaawansowany dron rozpoznawczy opracowany przez Northrop Grumman. Mierzy ponad 14 m długości i jest w stanie operować na pułapie przekraczającym 18 tys. m. Jego wyposażenie obejmuje szereg czujników i radarów, w tym AESA (Active Electronically Scanned Array) 360°.
Kubańscy dziennikarze podkreślają, że Ił-96 zazwyczaj jest wykorzystywany do transportu wysoko postawionych urzędników i personelu wojskowego reżimu, choć nie jest jasne, kogo lub co miał na pokładzie tym razem. Spekuluje się, że mogli być to funkcjonariusze służb bezpieczeństwa Kuby wysłani jako wsparcie reżimu kierowanego przez pełniącą obowiązki prezydenta Delcy Rodriguez.
„Sytuacja ta obnaża głębokie zaangażowanie reżimu kubańskiego w Wenezueli oraz realne ryzyko dla jego przetrwania gospodarczego i politycznego po nowym scenariuszu narzuconym przez Stany Zjednoczone” – napisał na swoim profilu w serwisie X kubański dziennikarz Mario J. Pentón.