W sobotę w Zakopanem polscy skoczkowie wywalczyli pierwsze podium w trwającym sezonie Pucharu Świata. Kacper Tomasiak i Dawid Kubacki zajęli trzecie miejsce w konkursie duetów. Mimo to nastroje wokół polskiej kadry są wciąż kiepskie.
Zobacz wideo Stoch nie mógł powstrzymać łez po ostatnim skoku w Zakopanem
Ciesząc się z podium naszego duetu, nie możemy zapominać, w jakich okolicznościach zostało wywalczone. W Zakopanem w rezerwowych składach wystartowali Japończycy i Niemcy. Niemal niemożliwe byłoby, żeby nasi skoczkowie wygrali z tymi kadrami, gdyby w pierwszej wystąpili Ryoyu Kobayashi i Ren Nikaido, a w drugiej – Philipp Raimund i Felix Hoffmann.
W niedzielę, w rywalizacji indywidualnej, do podium nasi skoczkowie nawet się nie zbliżyli. W ostatnim w karierze oficjalnym konkursie Kamila Stocha na Wielkiej Krokwi najlepszy z Polaków był Tomasiak, który zajął jedenaste miejsce. Dalej mieliśmy Macieja Kota na 18. miejscu, Pawła Wąska na 23., Kubackiego na 36. i Stocha na 42.
Maciusiak tak odpowiada na trudne pytania
Przeciętne i słabe wyniki wszystkich naszych skoczków poza Tomasiakiem sprawiają, że trener Maciej Maciusiak jest w coraz trudniejszej sytuacji, jeśli chodzi o wybór zawodników na lutowe igrzyska olimpijskie w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo. Pewniakiem jest Tomasiak, duże szanse na powołanie ma Stoch, ale nazwisko naszego trzeciego olimpijczyka pozostają zagadką. Chyba również dla Maciusiaka.
– Ja sobie klasyfikację prowadzę. I też rozmawiamy, bo oczywiście nie jestem sam, mamy duży sztab – mówi trener. – Myślę, że coraz bardziej to się dziennikarze nad tym zastanawiają. A czy ja jestem spokojny? Emocje na pewno są, ale wiem, że nie jestem w tym wszystkim sam, chociaż na koniec to ja podejmuję decyzje – dodaje.
O tym, że Maciusiak nie jest sam, przekonuje Małysz. Po niedzielnych zawodach jeden z dziennikarzy zapytał prezesa, czy PZN rozważa zmianę trenera. – W trakcie sezonu? I to jeszcze olimpijskiego? Jestem przekonany, że w trakcie sezonu nie robi się takich ruchów i też dalej uważam, że Maciek jest dobrym trenerem – mówi Małysz.
Małysz zapewnia: nikt się nie kłóci
W ocenie szefa polskiego narciarstwa Maciusiakowi zdecydowanie nie pomaga presja. Zwłaszcza medialna. – Myślę, że u nas w Polsce przede wszystkim jest duży problem, dlatego że media są bardzo liczne i bardzo mocno towarzyszą skoczkom. Rozmawiałem z wieloma trenerami i wielu trenerów jeszcze przed Thomasem [Thurnbichlerem, naszym poprzednim szkoleniowcem – red.] powiedziało, że oni by chętnie przyszli, ale oni sobie nie poradzą w Polsce z mediami. Bardzo trudno jest być cały czas na świeczniku, bardzo trudno jest być cały czas obserwowanym, bardzo trudno jest być, nie powiem, że gnojonym, ale cały czas przyciskanym do ziemi – mówi Małysz.
Jednocześnie prezes PZN-u podkreśla, że Maciusiaka będzie wkrótce rozliczał. Po igrzyskach, po sezonie. – Oczywiście, że przyjdzie czas na rozliczanie. Ale zarząd Polskiego Związku Narciarskiego uważa, że jeśli powołujemy jakiegoś szkoleniowca, to właśnie dajemy mu szansę do końca i dopiero rozliczamy. Tak samo było przecież z Thomasem i z wcześniejszymi trenerami. Nie da się dobrze rozliczyć trenera w trakcie sezonu. I też nie trzeba. Jestem z nimi często i nie widzę, żeby atmosfera była zła, żeby zawodnicy się kłócili czy żeby mieli jakieś pretensje do trenerów – podsumowuje Małysz.
Maciusiak zamieszał w kadrze tuż przed powołaniami na igrzyska
Pretensji faktycznie nikt nie zgłasza. Kot, który w niedzielę był drugim najlepszym Polakiem po Tomasiaku, podkreśla, że nie ma żadnych pretensji o to, że nie dostał szansy występu w sobotnich duetach. To samo mówił Stoch, od razu na gorąco po sobotnich decyzjach Maciusiaka. Kubacki i Wąsek też kulturalnie i spokojnie mówią o wewnętrznej rywalizacji i analizują swoje szanse wyjazdu na igrzyska.
Teraz w tej kadrze dojdzie do pewnych przetasowań. Decyzje Maciusiaka są takie, że na najbliższy Puchar Świata, do Sapporo, polecą Tomasiak, Kubacki i Kot. Razem z nimi wystąpią tam Aleksander Zniszczoł i Klemens Joniak, którzy zostali w Japonii po zawodach Pucharu Kontynentalnego. Stoch i Wąsek dostaną czas na odpoczynek. Następnie na mistrzostwa świata w lotach narciarskich do Oberstdorfu najpewniej pojedzie Piotr Żyła, który w Zakopanem nie wystąpił. A na pewno nie pojedzie Tomasiak.
Tomasiak tak komentuje odsunięcie od lotów
Ta decyzja wielu może zaskakiwać, ale jest przemyślana. I chyba sensowna. – Chciałbym skoczyć na skoczni do lotów, ale na pewno można to zrobić po igrzyskach i wtedy będzie na to lepszy czas. Teraz lepiej uważać, żeby się przypadkiem coś w technice nie popsuło – dojrzale mówi sam Tomasiak.
Tomasiak może być na 99 proc. pewny, że znajdzie się w olimpijskiej kadrze, którą – jak przekazuje Małysz – zarząd PZN-u zatwierdzi 22 stycznia.