Szef irańskiej dyplomacji, cytowany przez opozycyjny portal Iran International, powiedział, że władze w kraju mają „wiele dokumentów i dowodów na udział USA i Izraela w ostatnich dniach w Iranie w związku z aktami terrorystycznymi”.
Oskarżył przy tym rząd amerykański i izraelski o wzniecanie protestów, w których – według danych Human Rights Activist News Agency – zginęło już ponad 540 osób.
Szef MSZ Iranu odpowiada USA. Republika Islamska „w pełni przygotowana”
Aragczi ocenił, że sytuacja w Iranie jest opanowana, jednak odpowiedzialność za falę protestów nie spoczywa na władzach kraju. Zdaniem szefa MSZ były sekretarz stanu USA Mike Pompeo „przyznał, że agenci Mosadu byli wśród uczestników zamieszek i inspirowali te działania terrorystyczne”. Władze Iranu mają wkrótce przyjrzeć się tym doniesieniom.
„Ci, których wypowiedzi przyczyniły się do wzrostu liczby zgonów, poniosą odpowiedzialność” – grzmiał szef irańskiego MSZ na spotkaniu z korpusem dyplomatycznym.
ZOBACZ: Papież reaguje na protesty w Iranie. Modli się o „dialog i pokój”
Jak donosi katarska telewizja Al-Dżazira, Aragczi przekazał, że protesty wezbrały na sile „aby dać pretekst” Donaldowi Trumpowi do interwencji w Iranie. Jednocześnie, jak wspomina agencja AFP, polityk oświadczył, że Teheran jest gotowy zarówno na rozmowy w celu ugaszenia konfliktu, jak i potencjalną wojnę ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem.
„Republika Islamska nie dąży do wojny, ale jest do niej w pełni przygotowana” – mówił w Teheranie szef irańskiego MSZ.
Rzecznik resortu Esmaeil Baghaei poinformował, że kanał komunikacji między USA a Iranem pozostaje otwarty, a wiadomości wymieniane są „w razie potrzeby”.
Irańczycy wyszli na ulice. Protestują przeciwko reżimowi
Amerykański Instytut Studiów nad Wojną szacuje, że w protestach na ulicach Iranu zginęło więcej funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa niż przy poprzednich falach demonstracji. Dokładna liczba ofiar jest jednak trudna do określenia z uwagi na zablokowanie w całym kraju dostępu do internetu.
Aragczi zapewnił jednak, że internet zostanie przywrócony „w koordynacji z siłami bezpieczeństwa”. Nie doprecyzował, kiedy to nastąpi.
ZOBACZ: USA o krok od interwencji w Iranie. Trump: „Poważnie rozważam atak”
Norweska organizacja pozarządowa Iran Human Rights (IHR) podała, że według niepotwierdzonych doniesień liczba ofiar protestów mogła przekroczyć 2 tys. W ciągu kilkunastu dni aresztowano również dziesiątki tysięcy demonstrantów.
Irańskie media zaprzeczają, jakoby służby bezpieczeństwa stosowały przemoc wobec protestujących obywateli. Sugerują, że skala protestów jest znacznie mniejsza niż w przekazie zachodnich mediów, a publiczna telewizja publikuje obrazy płynnego ruchu ulicznego.
Trump rozważa atak na Iran. „Został poinformowany”
W niedzielnym artykule „New York Timesa” dwóch amerykańskich urzędników zaznajomionych ze sprawą zamieszek w Iranie przekazało, że prezydent USA otrzymał szczegóły nowych opcji na przeprowadzenie interwencji zbrojnej w Iranie.
Amerykański przywódca sam zaznaczył w rozmowie z dziennikarzami, że „poważnie rozważa” wkroczenie na terytorium kraju, jeśli władze nie przestaną stosować przemocy wobec obywateli.
ZOBACZ: Amerykanie przerzucają swoje wojska w pobliżu Iranu. Jest reakcja
– Niektórzy protestujący zginęli stratowani w panice, było ich tak wielu (…) a niektórzy zostali zastrzeleni. Dostaję raporty co godzinę i podejmiemy decyzję – mówił Trump na pokładzie Air Force One.
Prezydent USA dodał, że w przypadku odwetu wojsk Iranu na jakiekolwiek amerykańskie obiekty – wojskowe lub cywilne – Stany Zjednoczone odpowiedzą „z siłą, jakiej jeszcze nie widzieli”.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
