19-letni Amerykanin został dopuszczony do powtórki po tym, jak w trakcie jego skoku na rozbiegu doszło do groźnego incydentu. Jak sam wyjaśniał, podczas najazdu na próg został uderzony przez jedną z dmuchaw odśnieżających tory rozbiegu skoczni.
— Po zapaleniu zielonego światła jedna z osób, która była odpowiedzialna za oczyszczanie torów, nie odsunęła w porę swojego sprzętu. Uderzyłem w dmuchawę w momencie przejścia. To była przyczyna, dzięki której pozwolono mi oddać skok po raz drugi — tłumaczył Colby.
- Co się stało z Jasonem Colbym w Zakopanem?
- Dlaczego Colby miał pozwolenie na powtórzenie skoku?
- Jak Colby ocenił sytuację z dmuchawą?
- Jak jego drużyna radzi sobie w skokach narciarskich?
— Nie chcę mówić, co myślę o tej sytuacji, ale żałuję, że nie ogarnięto tego nieco lepiej — dodał wymownie.
Decyzja jury o powtórzeniu próby była zgodna z przepisami, choć tego typu przypadki należą do absolutnej rzadkości. Sam Colby podkreślał, że mimo zamieszania dobrze czuje się na tym obiekcie.
— Lubię tę skocznię. Miałem świetny skok kwalifikacyjny i niezłe próby w rywalizacji duetów — zaznaczył.
Młody Amerykanin odniósł się także do sytuacji swojej reprezentacji.
— Jako drużyna staramy się robić postęp z tygodnia na tydzień. Wszyscy pracujemy nad tym, by rywalizować na jak najwyższym poziomie — podkreślił.
Colby zwrócił również uwagę na specyfikę skoków narciarskich w Stanach Zjednoczonych.
— Są w USA miasta, gdzie skoki są naprawdę dobrze wspierane, ale ogólnie wciąż walczymy o większą rozpoznawalność. To mogłoby dać naszej kadrze więcej możliwości — podsumował.
Korespondencja z Zakopanego, Oliwia Dela