Na liście startowej tegorocznych kwalifikacji do wielkoszlemowego Australian Open znalazły się trzy Polki: Maja Chwalińska, Linda Klimovicova oraz Katarzyna Kawa. Dwie ostatnie wymienione zostały rozstawione.
Tuż po losowaniu jasne stało się, że Chwalińska będzie miała trudną drogę do głównej drabinki zmagań w Melbourne. Jednak do pierwszego starcia z Madison Brengle przystąpiła w roli faworytki i nie zawiodła. Polka zwyciężyła w dwóch setach 7:6(3), 6:3.
ZOBACZ WIDEO: Tak nasza ekipa świętowała zwycięstwo w United Cup!
Na pierwsze przełamanie w tej rywalizacji nie trzeba było długo czekać. Doszło do niego już w czwartym gemie, kiedy to nasza tenisistka wypracowała dwa break pointy i wykorzystała pierwszego z nich.
Jednak Chwalińska nie była w stanie powiększyć przewagi. Brengle momentalnie odpowiedziała, ale na niewiele się to zdało, bo chwilę później po raz drugi z rzędu straciła serwis. Ważny był jednak kolejny gem.
Po nim Polka mogła odskoczyć na 5:2, lecz ta sztuka jej się nie udała. Choć doprowadziła do równowagi ze stanu 0-40, to nie udało jej się pójść za ciosem. Łącznie obroniła cztery break pointy, ale przy kolejnym wyrzuciła bekhend.
Jednak seria przełamań trwała w najlepsze. Choć Amerykanka prowadziła 40-0 i była o krok od doprowadzenia do stanu 4:4, to wkradły się błędy, które były kosztowne. Mimo że Chwalińska serwowała na zakończenie seta (5:3), to nie dała rady.
Gdyby tego było mało, to Brengle zdołała jeszcze przerwać serię przełamań, doprowadzając do stanu 5:5. Następnie odebrała serwis naszej tenisistce i po raz pierwszy wyszła na prowadzenie – 6:5. Seta jednak nie skończyła i doszło do tie-breaka, w którym to Polka była lepsza, triumfując 7-3.
Chwalińska poszła za ciosem na starcie II seta i od razu zanotowała przełamanie. W dodatku dokonała tego mimo że jej rywalka prowadziła już 40-0. Gem ostatecznie zakończył się po błędzie Amerykanki.
Tymczasem w piątym gemie Polka wykonała wielki krok w kierunku awansu do kolejnej fazy. Wszystko z uwagi na kolejne przełamanie po kończącym woleju, który tym samym dał prowadzenie 4:1.
To nie był jednak koniec emocji, bo Brengle od razu odrobiła część strat po nieudanym zagraniu naszej tenisistki przy drugim break poincie. Jednak w kolejnym gemie Amerykanka nawet nie zapunktowała, przez co przegrywała 2:5.
Tymczasem festiwal przełamań trwał w najlepsze i doszło do… 13 w tej rywalizacji. Choć licznik jeszcze minimalnie się powiększył, to po tym już stanął, bo Chwalińska wykorzystała drugą piłkę meczową przy serwisie rywalki. Polka zwyciężyła 6:3 po tym, jak Brengle posłała autowe zagranie.
Tym samym nasza tenisistka dołączyła do Klimovicovej, meldując się w kolejnej fazie kwalifikacji do wielkoszlemowej imprezy. Jeżeli nie dojdzie do niespodzianki, to jej następną rywalką będzie rozstawiona z numerem 10. reprezentantka Szwajcarii Rebeka Masarova.
ćwierćfinał kwalifikacji gry pojedynczej:
Maja Chwalińska (Polska) – Madison Brengle (USA) 7:6(3), 6:3