Czytaj także:
Wir polarny ustawił pogodę w Europie. Rekordowe mrozy
Fala mrozów objęła przede wszystkim północ i wschód kontynentu. Skandynawia zmagała się z temperaturami poniżej -40 stopni. W Karesuando (najdalej wysuniętym na północ miastem w Szwecji) odnotowano -40,1 stopni, a w fińskim Kittilä -38,9 stopni.
Równie zimno było poza kołem podbiegunowym. W Czernihowie w Ukrainie słupki rtęci spadły do -23,9 stopni, a na Litwie i Białorusi zanotowano wartości przekraczające -20 stopni.
Silny mróz dotarł także do Europy Środkowej. Na Węgrzech w miejscowości Szikszó temperatura spadła do -20,8 stopni, natomiast w Danii w Isenvad zanotowano -19,4 stopni, czym pobito rekord styczniowej nocy z 2003 roku.
Również w północnych Niemczech, w miejscowości Wittingen-Vorhop było niemal -19 stopni, co jak w tym regionie zdarza się niezwykle rzadko. Wszystkie powyższe wartości zanotowały stacje meteorologiczne w nocy 11 stycznia.
Skąd takie mrozy? Jeden czynnik
Meteorolodzy tłumaczą, że za mrozy odpowiada rozpad wiru polarnego. Jest to rozległy niż w stratosferze, którego kondycja wpływa na pogodę. Im jest słabszy, tym większa szansa na silne, niemal seryjne ataki zimy.
Wir polarny dzielimy na część górną (stratosferyczną) i dolną (troposferyczną)
Podczas zimy może dojść do „rozerwania się” części wiru polarnego. To właśnie ta część przemieszcza się na południe wraz z prądem strumieniowym. Wówczas zjawisko to sprowadza zimne, arktyczne powietrze z rejonów okołobiegunowych, co skutkuje dużymi spadkami temperatury powietrza przy powierzchni ziemi. Właśnie z taką sytuacją mamy obecnie do czynienia w Europie.
Czytaj także:
- To tu nastąpi ostatnie uderzenie śnieżycy. Meteorolodzy pokazali animację
- Paraliż na Pomorzu. Śnieżyca zatrzymała loty i zasypała drogi
Źródło: PolskieRadio24.pl/pb