Jedni powiedzą, że to po prostu taki żarcik, inni pewnie będą przekonywać, że laureatka w plebiscycie na Sportowca Roku nie ma w sobie za grosz pokory. Klaudia Zwolińska nieco sensacyjnie triumfowała podczas organizowanej przez „Przegląd Sportowy” gali, a później przyznała, że jej dyscyplinie takie wyróżnienie może przynieść wiele dobrego. A druga w głosowaniu Iga Świątek jakoś to „przeżyje”.

– Uważam, że Idze należy się takie zwycięstwo zawsze, zwłaszcza jeśli wygrywa Wimbledon. Myślę jednak, że to, ile dobrego możemy zrobić w sportach niszowych, w mojej dyscyplinie, dzięki tej nagrodzie… Iga przeżyje, jak raz nie dostanie tej nagrody, a jest przecież na drugim miejscu, nadal wysokim – powiedziała Klaudia Zwolińska w rozmowie z „Kanałem Sportowym”.

Klaudia Zwolińska szczerze o tytule Sportowca Roku. „Skupiam się na działalności w Polsce”

– Jak ja się czuję z tym, że wygrałam z Igą? Iga to fenomen w skali naszego sportu. Ikona, można się nią chwalić na świecie, jest globalnym sportowcem. Jakbym ja miała głosować, głosowałabym na Igę. Robert [Kubica] to też fenomen, powinien być noszony na rękach. To nie tak, że ja nie szanuję ich wyników – chodzi o to, że oni są globalnymi gwiazdami, a ja skupiam się na działalności w Polsce i na polskich kibicach, na razie – tłumaczyła nasza kajakarka.

– Z taką osobą jak Iga, możemy zakładać, że jeszcze wiele przed nią w kwestii takich statuetek. Mam nadzieję, że wybaczy to wszystko – dodała jeszcze Zwolińska.

Kajakarka została wybrana najlepszym polskim sportowcem ubiegłego roku w corocznym plebiscycie „Przeglądu Sportowego”. Podium za plecami jej i Igi Świątek uzupełnił siatkarz, Wilfredo Leon.

CZYTAJ WIĘCEJ O KLAUDII ZWOLIŃSKIEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix