W piątek rolnicy protestowali w Warszawie przeciwko umowie UE z krajami Mercosur. Tego dnia wieczorem minister rolnictwa Stefan Krajewski poinformował w Polsat News, że ktoś rozlał gnojowicę w pobliżu jego posesji w województwie podlaskim, próbował uszkodzić ogrodzenie oraz kierował wobec niego groźby.
Sprawą zajęła się policja. W sobotę poinformowała o zatrzymaniu w tej sprawie 35-latka z województwa lubelskiego. W poniedziałek podlaska Policja przekazała kolejne wieści.
„Zatrzymany przez policjantów z Zambrowa 35-latek, który rozlał nieczystości przed jedną z posesji i kierował groźby karalne z powodu przynależności politycznej, a także publicznie znieważył konstytucyjne organy RP decyzją sądu na dwa miesiące trafił do aresztu” – czytamy na X-ie.
W opisie czynu prokuratura przyjęła, że 9 stycznia podejrzany przyjechał pod posesję należącą do Stefana Krajewskiego i rozlał przed nią ok. 500 litrów substancji „koloru brunatno-zielonego”, po czym odjechał ale wrócił i wtedy – w rozmowie z żoną ministra – kierował groźby „nawiązując do działalności politycznej jej męża oraz groźby karalne popełnienia przestępstwa na jej szkodę lub osoby najbliższej”.
Potem swoje działania i zachowania opublikował w nagraniu na portalu społecznościowym. Tam – w ocenie prokuratury – pojawiły się groźby karalne z powodu przynależności politycznej wobec premiera, szefa MSWiA, ministra spraw zagranicznych, ministra rolnictwa i prezydenta Warszawy.
Jak poinformowała PAP w niedzielę rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łomży (jednostki nadrzędnej wobec zambrowskiej prokuratury) Dorota Leszczyńska, podejrzanemu zostały postawione zarzuty związane z tym incydentem. To zarzuty stosowania gróźb bezprawnych z powodu przynależności politycznej wobec ministra Krajewskiego, znieważenia konstytucyjnego organu RP oraz gróźb karalnych – w tym wypadku chodzi o premiera, trzech ministrów (w tym również o ministra Krajewskiego) oraz o prezydenta Warszawy.
Przy takich zarzutach grozi do pięciu lat więzienia.
Źródło: podlaska Policja/X, PAP