Chwile grozy pod wodospadem w Estonii

Estoński nadawca publiczny Eesti Rahvusringhääling (ERR) poinformował, że wodospad Valaste, znajdujący się w pobliżu miasta Jõhvi, zamarzł pod koniec ubiegłego roku. Od kilkunastu dni przyciąga setki osób, które chciały go podziwiać. Podobnie było w sobotę 10 stycznia. W pewnym momencie od wodospadu oderwała się ogromna bryła lodu, która zaczęła spadać, a następnie rozbiła się na małe kawałki. Siła uderzenia spowodowała, że poleciały one lawinowo w stronę obserwatorów. „Jedna osoba omal nie została pogrzebana” – napisali dziennikarze ERR. Na miejscu znajdował się turysta, któremu udało się uchwycić zdarzenie na nagraniu. 

Zdaniem jednego z fotografów przyrody Siergieja Listowa „szczególnie smutne jest to, że ludzie pojechali tam z dziećmi”, czym narazili je na niebezpieczeństwo. – Na szczęście tym razem wszystko skończyło się dobrze i nikt nie odniósł poważnych obrażeń. Powinno to być jednak dla nas wszystkich ważną lekcją, że jeśli gdzieś istnieją oficjalne granice, nie wolno ich przekraczać – powiedział rozmówca ERR.

Zobacz wideo Jak gawrują niedźwiedzie? Przerażające świadectwo przedstawiciela fundacji. „Każdego dnia drewno wyjeżdża, po cichutku…”

Miasto reaguje na incydent

Władze miasta Jõhvi zainstalowały w pobliżu wodospadu znaki informacyjne, zawierające wskazówki dla turystów. „W ostatnich tygodniach wodospad Valaste cieszył się większym zainteresowaniem niż zwykle; cieszymy się, że ludzie chcą tu przyjechać i podziwiać ten piękny widok. Teren jest otwarty dla zwiedzających, a poruszanie po nim jest dozwolone, należy jednak pamiętać, że jest to środowisko naturalne, w którym warunki mogą się szybko zmieniać” – napisano w komunikacie. 

Więcej informacji z Estonii znajduje się w artykule: „Incydent na granicy Rosji z Estonią. 'Znacznie wzmocniono patrole’„.

Źródła: Eesti Rahvusringhääling, Jõhvi (Facebook)