Ostatnie protesty rolników w Warszawie dotknęły bezpośrednio prywatnego domu ministra rolnictwa i rozwoju wsi Stefana Krajewskiego (PSL). W piątek, gdy w stolicy trwała demonstracja rolników, Marcin Z. (sympatyk Grzegorza Brauna, który prawdopodobnie nie jest rolnikiem, lecz cieślą z woj. lubelskiego) pojechał przed dom ministra w gminie Zambrów. Zawiózł samochodem dostawczym pojemnik z gnojówką i wylał ją przy bramie posesji polityka.

Marcin Z. dokumentował swoje działania nagraniami i zdjęciami publikowanymi w serwisach społecznościowych. W materiałach padają m.in. słowa: „będziesz wisiał, Stefan”. Mężczyzna relacjonował także utarczkę z żoną ministra. Padło wówczas stwierdzenie, że „to się może źle skończyć”. Zapytany przez kobietę, czy była to groźba i co miał na myśli, odparł, że „politycy, którzy wspierają niemieckie interesy, mają wyp… do Berlina”.

Nie zapakujesz kanapek już w nic innego. To prawdziwy game-changer

Policja, a następnie prokuratura zakwalifikowały to zachowanie jako kierowanie gróźb karalnych oraz publiczne znieważenie konstytucyjnych organów RP. Sąd zastosował wobec podejrzanego tymczasowy areszt, uznając, że istnieje obawa ponownego popełnienia przestępstwa, wskazano przy tym na charakter i treść kierowanych gróźb.

Spór o protest przed domem ministra

Polskie Stronnictwo Ludowe w emocjonalnym wpisie na Facebooku oceniło, że „atak na dom i rodzinę ministra stanowi przekroczenie wszelkich granic”. „Niezależnie od poglądów, rodzina jest świętością i musi być bezwzględnie chroniona” – napisała partia.

Tymczasem rolnicy uczestniczący w ogólnopolskim proteście zarzucają, że jeszcze niedawno minister nie protestował, gdy podobne akcje były wymierzone w polityków PiS. Przypomnieli też, że Marcin Zarzecki, obecny szef gabinetu politycznego ministra był wśród osób, które wyrzucały obornik przed domem posła PiS Kazimierza Gwiazdowskiego.

Marcin Zarzecki uczestniczył w proteście pod domem polityka PiS. Marcin Zarzecki uczestniczył w proteście przed domem polityka PiS. Teraz gniew rolników dosięgnął jego szefa, ale PSL © portal X | wp

Organizatorzy Ogólnopolskiego Oddolnego protestu rolników podkreślają dziś, że Stefan Krajewski, występując w roli moralizatora i ofiary, pomija istotny kontekst. Ich zdaniem zastosowanie tymczasowego aresztu wobec zatrzymanego mężczyzny jest sankcją rażąco nieproporcjonalną. „Stosowanie dziś najsurowszych środków zapobiegawczych wobec jednej osoby rodzi poważne pytania o zasadę proporcjonalności działań państwa oraz równość wobec prawa” – piszą rolnicy OOPR, zaznaczając jednocześnie, że nie pochwalają samej formy protestu u Krajewskiego.

Poseł PiS: współpracownik ministra był u mnie przed domem

Podobnie sytuację ocenia Kazimierz Gwiazdowski, rolnik i poseł PiS. – To hipokryzja. Kiedyś najwyraźniej ministrowi Krajewskiemu takie akcje przed domami polityków innych partii nie przeszkadzały – mówi WP polityk. Już samo wspomnienie historii powoduje wzburzenie u rozmówcy.

– W 2020 roku, gdy Krajewski był posłem, jego asystent brał udział w najściu na mój dom. Nie da się tego nazwać inaczej. To była banda – normalnie banda około 30 osób – która wysypała obornik i rozwiesiła we wsi transparenty „tu mieszka zdrajca polskiej wsi” – relacjonuje polityk. Ówczesny protest rolniczy był związany z próbą uchwalenia przepisów tzw. piątki Kaczyńskiego.

Jak dodaje Gwiazdowski, przed jego domem również padały groźne hasła. – W środku była moja rodzina: córki, wnuki. Wszyscy byli przerażeni scenami, jakie działy się za oknem – wspomina. Podkreśla, że wówczas nie zgłaszał sprawy na policję, choć – jak zaznacza – jego żona domagała się konsekwencji wobec protestujących. – Do dziś nie wiem, czy policja wszczęła wtedy postępowanie i jak to się zakończyło – dodaje.

– Widzimy natomiast, że po latach współpracownik Krajewskiego został awansowany i dziś jest dyrektorem gabinetu ministra rolnictwa. Jestem przeciwny protestom przed prywatnymi domami polityków, bo narażają one rodziny na traumę. Uważam jednak, że Stefan Krajewski sam przyczynił się do utrwalenia takiej formy protestów. Trudno uwierzyć, by asystent posła brał udział w takiej akcji bez wiedzy i zgody swojego szefa – podsumowuje poseł.

Do padających publicznie zarzutów odniósł się dyrektor gabinetu ministra Michał Zarzecki. W komentarzach w serwisach społecznościowych stanowczo odciął się od obecnych protestów. „Ja nikomu nie groziłem śmiercią, więc proszę nie porównywać mnie do tego bandyty. Tu nie chodzi o gnojowicę, tylko o realne groźby pozbawienia życia. I za to zostały postawione zarzuty” – napisał, odpowiadając rolnikom z OOPR. W kolejnym wpisie na platformie X podkreślał: „Nie wylewałem gnojowicy i – co najważniejsze – ani ja, ani inni rolnicy podczas tamtych protestów nie grozili nikomu śmiercią”.

O sprawę swojego współpracownika pytany był także minister Stefan Krajewski w wywiadzie dla Radia Zet. Szef resortu bronił dyrektora gabinetu, podkreślając różnice między wydarzeniami sprzed lat a obecną sytuacją. – Wtedy nikt nie wszedł na posesję, nikt nie krzyczał: „będziesz wisiał”. Był w tej grupie, ale nie brał udziału w takich działaniach. Został przesłuchany i nie poniósł żadnej kary – tłumaczył minister.

Ukrócić cwaniactwo. Minister zapowiada zmiany w sklepach

Ukrócić cwaniactwo. Minister zapowiada zmiany w sklepach

W tle protestów pojawia się spór o politykę handlową Unii Europejskiej. Rolnicy obarczają ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego współodpowiedzialnością za brak skutecznych działań wobec umowy handlowej UE z krajami Mercosur. Porozumienie zakłada otwarcie unijnego rynku na import produktów rolno-spożywczych z Ameryki Południowej w zamian za zwiększony eksport europejskich maszyn i samochodów. Zdaniem protestujących napływ tańszej żywności spoza UE zagrozi opłacalności produkcji rolnej i uderzy w podstawy ekonomiczne polskich gospodarstw.

Tomasz Molga, dziennikarz Wirtualnej Polski