Atak z wykorzystaniem „Oriesznikа” na Lwów jest oczywistym krokiem eskalacyjnym, demonstracyjnym sięgnięciem po narrację nuklearną oraz sygnałem gotowości do dalszego zaostrzenia konfliktu – ocenia Patricia Bazilczuk, zastępczyni dyrektora Missile Defense Project w CSIS.
– Moskwa uczyniła rozgrywanie karty nuklearnej jednym ze swoich stałych instrumentów – dodaje. Dlaczego Kreml sięga po ten środek właśnie teraz? Jednym z możliwych celów Rosji może być próba wciągnięcia Stanów Zjednoczonych w nowy format negocjacji – z pominięciem Ukrainy.
Już 5 lutego wygasa traktat o redukcji strategicznego uzbrojenia ofensywnego między USA a Rosją. W Rosji dokument ten funkcjonuje pod nazwą SNW-3, w Stanach Zjednoczonych – jako New START Treaty.
Traktat został podpisany w 2010 r. i wszedł w życie w 2011 r. za administracji Baracka Obamy. W 2021 r., podczas prezydentury Joe Bidena, jego obowiązywanie przedłużono o pięć lat. Dokument ustanawia limit rozmieszczenia maksymalnie 1550 strategicznych głowic jądrowych, z czego 700 może znajdować się na środkach przenoszenia – rakietach, bombowcach i okrętach podwodnych.
Jesienią 2025 r. Władimir Putin zaproponował Stanom Zjednoczonym przedłużenie traktatu o kolejny rok. Waszyngton nie udzielił jednak jednoznacznej odpowiedzi. W lipcu 2025 r. prezydent Donald Trump deklarował, że chciałby utrzymać ograniczenia wynikające z New START, natomiast 8 stycznia 2026 r. dopuścił możliwość wygaśnięcia umowy. – Jeśli termin wygaśnie, to wygaśnie. Po prostu zawrzemy lepsze porozumienie – powiedział w wywiadzie dla New York Timesa.
Kontrola zbrojeń osłabnie?
Zwolennicy kontroli zbrojeń obawiają się, że w przypadku wygaśnięcia traktatu USA i Rosja zaczną rozmieszczać strategiczne głowice jądrowe, przekraczając dotychczasowe limity, co w konsekwencji osłabi globalny reżim kontroli zbrojeń – zauważa Reuters. Z perspektywy bezpieczeństwa narodowego USA zgoda na propozycję Putina dotyczącą przedłużenia traktatu może jednak przynieść więcej szkód – co najmniej z trzech powodów, jak ocenia Atlantic Council:
Pojawienie się dwóch rywali nuklearnych.
W momencie negocjowania traktatu w 2009 r. Rosja nie była postrzegana jako główny przeciwnik, a kluczowym zagrożeniem uznawano terroryzm nuklearny. W 2026 r. Stany Zjednoczone mierzą się z dwiema groźbami: nuklearną superpotęgą w postaci Rosji oraz potencjalnym czołowym graczem – Chinami. Pekin dysponuje obecnie ok. 600 głowicami jądrowymi, nie jest objęty ograniczeniami New START, szybko rozbudowuje swój arsenał i – według SIPRI – do 2035 r. może zwiększyć liczbę głowic do 1500. Ograniczenia traktatu utrudniają modernizację amerykańskich sił jądrowych i dostosowanie ich do nowej rzeczywistości strategicznej.
Rosja będzie nadal szukać luk w traktacie.
Federacja Rosyjska rozwija strategiczne systemy uzbrojenia, które formalnie nie podlegają zapisom New START, lecz w praktyce stanowią zagrożenie strategiczne. Należą do nich m.in. „Oriesznik”, aerobalistyczna rakieta „Kindżał”, pocisk manewrujący o napędzie jądrowym „Burewiestnik” oraz jądrowa torpeda „Posejdon”.
Brak mechanizmów weryfikacji.
Od lutego 2023 r. Rosja zawiesiła wykonywanie zapisów dotyczących wymiany danych oraz inspekcji w ramach New START. W administracji Trumpa jest wielu zwolenników, którzy sprzeciwiają się przedłużeniu traktatu – powiedział Reutersowi Thomas Countryman, były wysoki urzędnik Departamentu Stanu ds. kontroli zbrojeń. Sam Trump stwierdził 8 stycznia w rozmowie z „New York Timesem”, że do porozumienia o kontroli strategicznej broni powinny dołączyć także Chiny, jednak ambasada Chin w Waszyngtonie odrzuciła ten pomysł.
Czy użycie „Oriesznika” może być próbą skłonienia USA do zaakceptowania warunków Putina dotyczących przedłużenia traktatu lub przynajmniej zaproszeniem do rozpoczęcia aktywnych negocjacji wokół New START? – To brzmi logicznie, ale na pewno tego nie wiemy – mówi wysoko postawiony rozmówca w ukraińskich kręgach dyplomatycznych.
Scenariusz nowego toru negocjacji nuklearnych USA–Rosja niesie dla Ukrainy co najmniej dwa ryzyka. Po pierwsze, może powstać równoległy format rozmów, przy którym Kijów nie będzie obecny, a Moskwa będzie domagać się ustępstw. Po drugie – w szerszym ujęciu – ewentualne przedłużenie traktatu mogłoby pozwolić Rosji skoncentrować zasoby na wojnie przeciwko Ukrainie, przy jednoczesnym kontynuowaniu programów strategicznych – ocenia Atlantic Council.
Czym wyróżnia się „Oriesznik”?
„Oriesznik” jest balistyczną rakietą średniego zasięgu (IRBM) i został opracowany na bazie kompleksu międzykontynentalnych rakiet balistycznych (ICBM) „Rubież-26” – oceniał Pentagon administracji Bidena po jego pierwszym użyciu bojowym w 2024 r.
Dokładne parametry „Oriesznika” nie są znane. Samo przyporządkowanie rakiety do klasy ICBM czy IRBM nie ma jednak kluczowego znaczenia – wyjaśnia czołowy ekspert rakietowy CSIS Tom Karako. – Najważniejsze jest to, że bardzo szybko zbliża się do celu, przenosi kilka głowic i jest kojarzona z przenoszeniem broni jądrowej – podkreśla.
Zły początek roku dla Rosji. Pięć wiadomości dla Putina
New START Treaty może nie być jedynym powodem, dla którego Rosja po raz kolejny sięgnęła po nuklearne groźby. Użycie „Oriesznika” stanowi jawną eskalację wobec Ukrainy i ma na celu wysłanie sygnału ostrzegawczego do Europy oraz Stanów Zjednoczonych – uważa szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas.
W zastosowaniu „Oriesznika” można dostrzec pewną prawidłowość: Rosja sięga po tę broń w momentach, gdy chce zastraszyć Stany Zjednoczone i państwa Zachodu – mówi Patricia Bazilczuk z CSIS. – W 2024 r. uderzenie „Oriesznikiem” było postrzegane jako odpowiedź na zgodę na ataki Ukrainy na terytorium Rosji z użyciem rakiet ATACMS oraz zachodniej broni dalekiego zasięgu – przypomina.
Władimir Putin mierzy się z trudnym początkiem roku w relacjach z Zachodem. Tylko w ciągu ostatniego tygodnia doszło do pięciu wydarzeń, które uderzają lub mogą uderzyć w interesy Kremla:
- Utrata sojusznika i przyczółka wpływów w Ameryce Łacińskiej po tym, jak 3 stycznia amerykańskie siły specjalne zatrzymały prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro;
- Przechwycenie przez wojsko USA dwóch tankowców tzw. „floty cieni” Rosji na Morzu Karaibskim i Oceanie Atlantyckim zmierzających do Wenezueli;
- Masowe protesty w kolejnym państwie sojuszniczym – Iranie, odbywające się w tle gróźb Donalda Trumpa dotyczących możliwej interwencji, jeśli irański reżim zacznie zabijać protestujących;
- Nowy impuls w sprawie amerykańskich ceł. 8 stycznia senator Lindsey Graham oświadczył, że Trump poparł jego projekt ustawy, który dawałby prezydentowi USA prawo do nałożenia ceł sięgających 500 proc. na kraje kupujące rosyjską ropę. Nienazwany urzędnik Białego Domu potwierdził to w komentarzu dla New York Post, a sam Graham liczy na rozpatrzenie projektu w przyszłym tygodniu. Realność tego scenariusza pozostaje jednak niepewna ze względu na napięty harmonogram prac Kongresu – zaznacza gazeta;
- Paryska deklaracja „Koalicji chętnych”. 6 stycznia Ukraina, Wielka Brytania i Francja podpisały deklarację dotyczącą potencjalnego rozmieszczenia europejskiego kontyngentu w Ukrainie po zawieszeniu broni, rozwoju Sił Zbrojnych Ukrainy oraz współpracy obronnej. Do tej pory Rosja była kategorycznie przeciwna takim kontyngentom – rosyjskie MSZ skrytykowało dokument i zagroziło uderzeniami w zachodnie wojska w przypadku ich rozmieszczenia w Ukrainie.
Istnieje jeszcze jeden istotny wątek. 8 stycznia amerykańscy negocjatorzy Jared Kushner i Steve Witkoff przekazali w Paryżu rosyjskiemu wysłannikowi Kiriłłowi Dmitrijewowi plan zakończenia wojny, niemal uzgodniony z Ukrainą – wynika z informacji serwisu Axios. Dzień później doszło do odpalenia „Oriesznika” w kierunku Lwowa oraz do zmasowanego ostrzału Kijowa.
W odpowiedzi Ukraina zainicjowała nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ oraz posiedzenie Rady Ukraina–NATO. Na rosyjski atak z użyciem „Oriesznika” oraz ostrzał Kijowa potrzebna jest jednoznaczna reakcja społeczności międzynarodowej – oświadczył prezydent Wołodymyr Zełenski. – Przede wszystkim Stanów Zjednoczonych, na których opinię Rosja rzeczywiście zwraca uwagę – dodał.