Ministerstwo spraw zagranicznych Rosji potępiło we wtorek amerykańskie groźby ataku na Iran, określając je jako „dywersyjną ingerencję zagraniczną”, która jest „absolutnie niedopuszczalna”.

„Ci, którzy planują wykorzystanie inspirowanych z zewnątrz niepokojów jako pretekstu do powtórzenia agresji przeciwko Iranowi z czerwca 2025 roku, muszą być świadomi katastrofalnych konsekwencji takich działań dla sytuacji na Bliskim Wschodzie i światowego bezpieczeństwa międzynarodowego – napisało rosyjskie MSZ w oświadczeniu.

Resort dyplomacji potępił też „bezceremonialne próby szantażowania” zagranicznych partnerów Iranu poprzez podnoszenie ceł.

Prezydent USA w niedzielnym wystąpieniu zagroził atakiem na irańskie obiekty. Trump ogłosił również wprowadzenie 25-procentowych ceł na towary z państw, które będą prowadzić wymianę handlową z Iranem.

Jednocześnie we wtorek Trump wezwał demonstrantów w Iranie do dalszych antyrządowych protestów i „przejmowania instytucji” oraz zapowiedział, że im pomoże.

„Odwołałem wszystkie spotkania z irańskimi urzędnikami, dopóki bezsensowne zabijanie demonstrantów się nie skończy. Pomoc jest w drodze. MIGA!” – dodał, używając skrótu oznaczającego „Make Iran Great Again” („uczyńmy Iran ponownie wielkim”).

Protesty w całym Iranie trwają mimo brutalnych represji, które – według ONZ – obejmują m.in. groźby wykonywania egzekucji na demonstrantach. Z danych jednej z amerykańskiej organizacji broniącej praw człowieka wynika, że zginęło co najmniej 1850 protestujących.

We wtorek Wielka Brytania, Niemcy, Francja, Belgia i Włochy potępiły brutalne tłumienie protestów w Iranie i wezwały irańskich ambasadorów. Niemcy i Francja podkreślają konieczność poszanowania praw obywateli, Belgia zapowiada możliwość nowych unijnych sankcji, a Włochy również wezwały przedstawiciela Iranu do wyjaśnień.