• Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu

Jak podała w poniedziałek stołeczna policja, do zdarzenia doszło w nocy z 11 na 12 stycznia br. w jednym z hoteli na terenie warszawskiego Mokotowa. „28-letnia kobieta powiadomiła obsługę hotelu, że nowo poznany mężczyzna miał włamać się do jej pokoju i w pewnym momencie dopuścić się jej molestowania” — przekazała Komenda Stołeczna Policji w serwisie X.

Wyszedł z pokoju po czterech minutach

Jak dodali mundurowi, z monitoringu hotelowego wynikało jednak, że włamania nie było. Kobieta przekazała mężczyźnie kartę magnetyczną, by otworzył drzwi, a następnie razem weszli do środka. Mężczyzna, który okazał się 46-letnim policjantem przebywającym w Warszawie na stażu adaptacyjnym, opuścił pokój po 4 minutach.

Jak ustalił nieoficjalnie Onet, do zdarzenia doszło po godz. 2 w nocy. Policjant poznał kobietę w lobby hotelu ok. 40 minut wcześniej. Po chwili dołączyli dwaj jego koledzy, także funkcjonariusze, a kiedy dostawca przywiózł pizzę, udali się wszyscy do pokoju 28-latki. Szybko go jednak opuścili, a potem do pokoju wrócił 46-latek z kobietą. Kiedy ponownie wyszedł, 28-latka zeszła na dół i powiedziała portierowi, że padła ofiarą molestowania. Ten wezwał policję. 46-latek został zatrzymany.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Jeszcze w poniedziałek policja poinformowała o dalszych czynnościach w tej sprawie „Dzisiaj wieczorem prokurator zakończył przesłuchanie kobiety, która zgłosiła molestowanie w hotelu przez funkcjonariusza Policji. Przesłuchany został następnie funkcjonariusz. Po tych czynnościach policjant został przez prokuratora zwolniony bez przedstawienia zarzutów” — czytamy w komunikacie, który pojawił się w serwisie X o godz. 21.40.

  • Jakie decyzje podjęła prokuratura w tej sprawie?
  • Co wydarzyło się w hotelu w nocy z 11 na 12 stycznia?
  • Czy 46-letni policjant usłyszał zarzuty?
  • Jakie były okoliczności stosowania alkoholu w tej sprawie?

Poznaliśmy szczegóły decyzji prokuratury oraz dalszych czynności w tej sprawie. Okazuje się, że będzie miała ciąg dalszy. — Wszczęte zostało postępowanie dotyczące usiłowania zmuszenia osoby do poddania się innej czynności seksualnej, przy wykorzystaniu jej bezradności związanej z odurzeniem alkoholem i przyjęciem leków — mówi Onetowi prok. Piotr Antoni Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Prokuratura: brak podstaw do uznania, że doszło do czynu zabronionego

— W tej sprawie został już przeanalizowany materiał dowodowy w postaci m.in. nagrań monitoringu. Pokrzywdzona została przesłuchana przez prokuratora. Przesłuchani zostali również wszyscy funkcjonariusze, w tym ten wskazywany jako sprawca. Jednak na tym etapie brak jest podstaw do uznania, iż istnieje wysokie prawdopodobieństwo popełnienia jakiegokolwiek czynu zabronionego — dodaje.

— Aczkolwiek zgodnie ze sztuką prowadzenia postępowań w tego typu sprawach, konieczne jest przesłuchanie pokrzywdzonej w charakterze świadka przez sąd z udziałem biegłego psychologa. Na jego opinię będziemy musieli poczekać zapewne dłuższy czas, biorąc pod uwagę konieczność zgromadzenia dokumentacji lekarskiej z wcześniejszego leczenia pokrzywdzonej — podkreśla prok. Skiba.

46-letni funkcjonariusz ma więc w tym śledztwie status świadka. I w takim właśnie charakterze został przesłuchany. Nie ma statusu podejrzanego. W związku z tym został zwolniony, bez stosowania wobec niego środków zapobiegawczych.

Byli pod wpływem alkoholu. 28-latka popiła nim leki

— Po zapoznaniu się z zebranym materiałem dowodowym i z relacją tej kobiety, prokurator podjął decyzję, że konieczne jest co najwyżej przesłuchanie tego mężczyzny w charakterze świadka, z pouczeniem o możliwości odmowy udzielenia odpowiedzi na pytania. Ten z tej możliwości nie skorzystał. Odpowiedział na wszystkie pytania — podkreśla rzecznik prokuratury.

Przypomnijmy, że 28-latka miała ponad dwa promila alkoholu w organizmie. Z ustaleń śledztwa wynika, że popijała nim leki. Natomiast 46-letni policjant wydmuchał około 0,5 promila alkoholu.

— Z wyjaśnień przesłuchanych mężczyzn wynika, że po zaobserwowaniu zachowania tej kobiety, postanowili oni, że nie ma sensu z nią dłużej przebywać i opuścili pomieszczenie. Jeden z nich, ten wskazywany jako potencjalny sprawca, opuścił je później — mówi Onetowi prok. Skiba.

Zgodnie z kodeksem karnym, za doprowadzenie do tzw. innej czynności seksualnej grozi od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności. Za samo usiłowanie również grozi kara więzienia, a jej wysokość zależy od okoliczności.