W sieci pojawiają się materiały z udziałem „Francisa”. Mężczyzna ma przypiętą do ciała radziecką minę przeciwpancerną TM-62. Rosyjski żołnierz, filmując swojego przerażonego rozmówcę, mówi: „To są towarzysze, którzy dzisiaj do nas przybyli. Ty dzisiaj będziesz naszym otwieraczem do puszek. Teraz będzie uciekał, będzie skakał w lesie”.

Zrzut ekranu z X ukazujący afrykańskiego żołnierza zmuszanego do walki po stronie Rosjix.com/wartranslated / X
Rosyjski żołnierz używa słowa „otwieracz”, „otwieracz do butelek” lub „otwieracz do puszek”. W kręgach rosyjskiej armii termin ten opisuje żołnierzy wysyłanych z materiałami wybuchowymi do pozycji lub bunkrów wroga, aby je „otworzyć”, zanim kolejni żołnierze będą mogli szturmować pozycję. Jednak w większości przypadków żołnierze rzucają miny, granaty lub pułapki wybuchowe z odległości kilku metrów, co daje im niewielką szansę na przeżycie.
Po opisaniu swojego zadania mężczyzna zostaje popchnięty w kierunku wyjścia z rosyjskiej pozycji słowami „Dawaj, dawaj”. Otrzymuje groźby karabinem szturmowym, ma podniesione ręce, co wskazuje, że postawionego przed nim zadania nie wykonuje dobrowolnie.
Jak Rosja zmusza Afrykanów do służby wojskowej w Ukrainie, opisał Ugandyjczyk schwytany przez Ukraińców na froncie. 42-latek opisuje, jak pośrednik zaproponował mu „dobrze płatną pracę” w Rosji. W tym czasie „Richard”, bo tak nazywał się ten mężczyzna, zarabiał tylko 50 euro miesięcznie [ok. 210 zł, według obecnego kursu walut] jako pomocnik sprzątający w supermarkecie.
Jeszcze w 2024 r. Rosjanie oferowali im 2200 dol. [niecałe 8000 zł] wynagrodzenia miesięcznie. Tak wynika z informacji przekazanych przez HUR, czyli ukraiński wywiad wojskowy.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Po przybyciu do Rosji on i trzej jego rodacy, którzy najwyraźniej dali się nabrać na tę samą sztuczkę, zostali natychmiast aresztowani i zmuszeni pod groźbą użycia broni do podpisania kontraktu wojskowego. „Następnie zabrano nas do strasznego miejsca w lesie. Stamtąd uciekłem w ciemności, aż natknąłem się na ukraińskich żołnierzy” – relacjonował mężczyzna.
Wśród tych żołnierzy odnotowuje się alarmująco wysokie straty — to oni są często wysyłani na najbardziej niebezpieczne manewry ofensywne, mające na celu ochronę lepiej wyszkolonych rosyjskich sił.
Co istotne, prawie wszyscy zatrzymani Afrykanie opowiadają historie o przymusowej służbie wojskowej. Jean Onana z Kamerunu myślał, że wyjeżdża do Rosji, by pracować w fabryce kosmetyków. Z Douali wyruszył w marcu 2025 r. po ogłoszeniu, które obiecywało legalny kontrakt, zakwaterowanie i 1200 dol. miesięcznie [ok. 4340 zł]. Kilka tygodni później był już w okopie pod Donieckiem, z karabinem w dłoni i rozkazem, by iść naprzód. Przeżył jako jedyny z dziesięcioosobowej grupy Afrykańczyków, których rosyjscy rekruterzy zwabili ofertą pracy w „szamponiarni”.
Jego historia opisana przez brytyjskie media to tylko jeden z wielu przypadków, pokazujących, jak Rosja podstępnie werbuje kobiety i mężczyzn z różnych państw afrykańskich do swojej wojny przeciwko Ukrainie.
Jednakże eksperci, z którymi rozmawia dziennik „Bild”, uważają jednak, że równie prawdopodobne jest, że mężczyźni przybyli do Ukrainy z własnej woli jako rosyjscy najemnicy. Dopiero gdy zorientowali się, w jakich warunkach będą wykorzystywani przez wojsko Putina, zmienili zdanie i swoją historię.