LG Energy Solution, koreański producent baterii do samochodów elektrycznych, którego ogromne zakłady działają we Wrocławiu, poinformował o niespodziewanej stracie operacyjnej za czwarty kwartał minionego roku. Wszystko przez przeszacowanie producentów i spadający popyt na samochody elektryczne na kluczowych rynkach.

Koniec snu o elektrykach? LG notuje straty i koryguje kurs w polskim zakładzieKoniec snu o elektrykach? LG notuje straty i koryguje kurs w polskim zakładzie/ LG Energy Solution

Spadający popyt na samochody elektryczne na kluczowych rynkach, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych i Europie, a także w Japonii, odbija się czkawką jednemu z największych producentów akumulatorów i wyraźnie pogarsza perspektywy LG Energy Solution. W ostatnim kwartale strata operacyjna osiągnęła wysokości 122 miliardów wonów, a więc około 83,8 miliona dolarów wobec zysku szacowanego na 33,1 miliarda wonów. Jest to więc rozjazd o ponad 155 miliardów wonów (ok. 100 mln dolarów). Byłoby nawet gorzej, gdyby nie pomocna dłoń z USA i amerykańskie ulgi podatkowe; bez nich strata wyniosłaby nawet 454,8 miliarda wonów (ok. 313 mln dolarów) 

Warto jednak zaznaczyć, że w ogólnym rozrachunku straty zmniejszyły się z 225,5 miliarda wonów w analogicznym okresie rok wcześniej.

Giełda nie reaguje, bo miliardy już wyparowały 

Akcje spółki LG Energy na giełdzie w Seulu praktycznie nie uległy zmianie po ogłoszeniu kwartalnych wyników. Wszystko przez to, że rynek zdążył już je zdyskontować wcześniej i to o około 20 procent.

TradingView

Wszystko przez rosnące obawy w transformację w branży motoryzacyjnej, której elektryfikacja traci impet, a kolejni producenci kolejno rewidują swoje nader optymistyczne cele. 

Tracą na tym rzecz jasna producenci akumulatorów, w tym przede wszystkim LG, które w ostatnim czasie oberwało między innymi nie tylko od trumpowskich ceł, ale także w wyniku wycofania wsparcia polityki dla transformacji w kierunku pojazdów elektrycznych. Amerykańska administracja zlikwidowała bowiem ulgę podatkową na zakup pojazdów elektrycznych, a w dodatku planuje znacznie złagodzić wymogi dotyczące efektywności paliwowej, co zdecydowanie wpłynie korzystanie na sprzedaż pojazdów spalinowych. 

To wyzwania, przed którymi stają rzecz jasna amerykańscy producenci, ale w efekcie także i dostawcy baterii. W ostatnim czasie chociażby tylko Ford zrezygnował z wartej 9,6 biliona wonów (około 6,5 miliarda dolarów) umowy na akumulatory z LG. 

Dużym ciosem jest także decyzja General Motors o planowanym półrocznym wstrzymaniiu produkcji w zakładach w Tennessee i Ohio, które GM prowadzi wspólnie z LGES.

Problemy nie tylko w USA…

Elektryczny optymizm słabnie również w Europie. Niemiecki Freudenberg Battery Power Systems całkowicie wycofał się z działalności i anulował wartą 3,9 biliona wonów (ok. 2,7 mld dolarów) umowę z LG Energy Solution. 

Koreańczycy, chcąc poprawić swoją wydajność, uciekają się więc do cięć i tak w fabryce w Ohio, którą prowadzą razem z Hondą, jak informuje Bloomberg, sprzedają urządzenia swojemu japońskiemu partnerowi. 

A jak w Polsce? 

W obliczu finansowego spowolnienia w centrali i globalnej zadyszki sektora elektryków, natualnie rodzi się pytanie o kondycję podwrocławskiego zakładu, który zdecydowanie należy do klejnotów koronnych giganta (to w końcu największa tego typu fabryka w Europie i jedna z największych na świecie).

Rynek określany jest przez spółkę mianem „dynamicznego” – co w korporacyjnej nowomowie zazwyczaj zwiastuje wyzwania, ale przedstawiciele firmy twierdzą, że produkcja w Biskupicach Podgórnych pozostaje zgodna z harmonogramem i zobowiązaniami wobec klientów. Spółka odcina się również od echa anulowanych kontraktów, takich jak wspomniana wcześniej umowa z niemieckim Freudenberg Battery Power Systems. Tu stanowisko jest jasne: ten kontrakt nie był powiązany z produkcją w Polsce, a podwrocławski zakład opiera się na długoterminowych umowach z globalnymi graczami, które – przynajmniej według zapewnień biura prasowego – pozostają stabilne.

Podobnie sprawa ma się z zatrudnieniem. Mimo że w branży słychać o cięciach; LG zapewnia, że rekrutacje w kluczowych obszarach trwają. 

Magazyny energii na ratunek hamującemu automotive 

Najciekawszy manewr obronny widać jednak tam, gdzie kończą się samochody, a zaczyna wielka energetyka. Skoro rynek automotive łapie zadyszkę, Koreańczycy wyciągają asa z rękawa w postaci systemów magazynowania energii (ESS). To właśnie ten segment ma szansę zbalansować ewentualne spadki w zamówieniach od producentów aut.

Spółka potwierdza, że wkrótce w Biskupicach ruszy produkcja magazynów ESS, a pierwszym dużym sprawdzianem będzie rola generalnego wykonawcy potężnego, bateryjnego magazynu energii dla PGE w Żarnowcu. Mowa o instalacji o mocy do 263 MW i pojemności co najmniej 980 MWh. 

Ratunek… a może jednak nowa rzeczywistość? 

Wygląda więc na to, że jeśli transformacja w motoryzacji zwolni, to transformacja energetyczna może wypełnić luki na liniach produkcyjnych. Zwrot w stronę magazynów energii może okazać się jednak czymś więcej niż tylko chwilowym łataniem dziury po spadającym popycie na samochody. W dobie rosnącego udziału OZE i konieczności stabilizacji sieci energetycznych, rynek wielkoskalowych magazynów wyrasta na równie potężny, a może nawet bardziej stabilny filar biznesu niż kapryśne automotive targane polityczną i celną rozgrywką. 

Źródło: