Firmy planują zwiększyć zatrudnienie
W 2026 roku 23 proc. średnich i dużych firm planuje utworzyć nowe miejsca pracy, a 15 proc. chce je redukować – wynika z badania prowadzonego przez Grant Thornton w ramach corocznej ankiety International Business Report. Wyniki są lepsze niż przed rokiem, gdy zwiększać zatrudnienie chciało 16 proc. firm, a obniżać – 20 proc.
Zeszłoroczna prognoza pracodawców była pesymistyczna, ale trafiona. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2025 r. liczba miejsc pracy w sektorze przedsiębiorstw spadła o 0,8 proc. rok do roku. „Jeśli tym razem zapowiedzi pracodawców również się sprawdzą, może to oznaczać, że zatrudnienie wróci 'nad powierzchnię’, a więc dynamika rok do roku ponownie zacznie odnotowywać dodatnie wartości” – czytamy w raporcie Grant Thornton.
Zobacz wideo Czego się uczyć, żeby mieć dobrą pracę? „Ważne są umiejętności i kompetencje”
„Będzie potrzeba zwiększania załóg”
Lepsze dane w kwestii zatrudniania w firmach wynikają z przyspieszenia gospodarczego, które utrzymuje się od kilku kwartałów i będzie kontynuowane w 2026 r. – Przedsiębiorcy czują, że zbliża się moment, kiedy będzie potrzeba zwiększania załóg. Drugi powód to, że – pomimo wieloletniego, a nawet „wielodekadowego” (od 1990 r.) wzrostu płac – praca w Polsce jest wciąż tańsza na tle innych krajów UE i to nie tylko względem Europy Zachodniej, gdzie średnia płaca jest wciąż 2-3-krotnie wyższa, ale nawet względem Czech czy Słowacji, gdzie na przykład średnie płace godzinowe w sektorze wytwórczym są nieco wyższe – mówi w rozmowie z Next.gazeta.pl dr Marcin Mrowiec, główny ekonomista Grant Thornton.
Z raportu wynika też, że pracodawcy są bardziej optymistyczni w kwestii wzrostu zatrudnienia. Wskaźnik netto (odsetek firm w Polsce, które planują zwiększyć zatrudnienie w najbliższych 12 miesiącach, pomniejszony o odsetek firm planujących cięcia) jest dodatni i wynosi 8 pkt proc. Dla porównania, na przestrzeni ostatnich kilku lat wskaźnik ten był mocno rozchwiany i raz był „na plusie”, a raz „na minusie”. Grant Thornton prognozuje, że w 2026 r. sytuacja na rynku pracy będzie się stabilizować. „Zatrudnienie przestanie spadać, ale nie będzie to jeszcze czas, w którym powróci koniunktura, jaką obserwowaliśmy przed wojną w Ukrainie” – czytamy. Eksperci oczekują, że w tym roku zatrudnienie wzrośnie o 0,1 proc., a stopa bezrobocia BAEL (dane dla UE) spadnie do 2,5 proc. (wobec 2,7 proc. w 2025 r.).
Jakie podwyżki w 2026 roku?
Natomiast w kwestii płac, 41 proc. badanych firm planuje podwyżki równe inflacji (rok temu było to 50 proc.). Tylko 10 proc. pracodawców chce podnieść pensje powyżej wskaźnika inflacji, 17 proc. podwyższy wynagrodzenia poniżej inflacji, a 24 proc. firm w ogóle nie podniesie pensji pracownikom. Dr Marcin Mrowiec wyjaśnił nam, że plany pracodawców są uzasadnione kilkoma czynnikami. – Po pierwsze, niższa inflacja i perspektywa jej utrzymania na niskim poziomie, co oznacza, że dając niższe procentowo podwyżki niż rok wcześniej, pracodawcy będą w stanie utrzymać siłę nabywczą swoich pracowników – powiedział ekspert. Drugim powodem jest fakt, że Polska nie jest już „tanim” krajem pod względem kosztu pracowników.
– O ile nominalne poziomy płac w całej gospodarce wciąż są wyraźnie niższe niż np. w Niemczech czy Francji, to biorąc pod uwagę poziom zaawansowania technologicznego firm operujących w Polsce i ich miejsca w łańcuchach tworzenia wartości, w wielu obszarach zbliżamy się już do pułapów, w których trudno myśleć o dalszych, znaczących zwyżkach płac. Szczególnie wśród średniej i wyższej kadry, adekwatnie opłacanej już teraz, nie ma zbyt dużo miejsca na „automatyczne” podwyżki płac – podkreślił ekspert. – Nie powiedziałbym, że pracodawcy będą „bardziej skłonni” podnosić płace. Natomiast z pewnością będą jeszcze bardziej uważnie śledzić rynek i będą musieli znaleźć równowagę pomiędzy tym, ile podwyżek „muszą dać”, aby nie stracić pracowników, a ile „mogą dać”, aby nie stracić marży i zysków – dodał.
Zapytaliśmy też, czy 2026 rok będzie dobrym momentem na zmianę miejsca pracy. – Ogólnie można powiedzieć, że z punktu widzenia pracownika może to być dobry rok z tej perspektywy, że pracodawcy coraz lepiej rozumieją wagę posiadania „na pokładzie” dobrych pracowników, którym zależy na rozwoju, bo to oznacza także rozwój firmy – wyjaśnił dr Marcin Mrowiec. – Pracodawcy coraz lepiej rozumieją także, że „tanio już było”, dobrego pracownika nie da się już pozyskać tanio i jeśli już będą decydować się na nowe zatrudnienia, to wiedzą, że jednym z istotnych argumentów będzie wysokość płacy, na pewno nie niższa względem obecnego miejsca pracy. Biorąc powyższe pod uwagę, pracownicy chcący zmienić pracę będą w dość korzystnej sytuacji – powiedział główny ekonomista Grant Thornton.
Napisz do autora: dominik.molinski@grupagazeta.pl