Kevin Rudd, pełniący funkcję ambasadora Australii w Stanach Zjednoczonych, podjął decyzję o wcześniejszym odejściu z tego stanowiska. Decyzja zapadła w cieniu jego konfrontacyjnej relacji z prezydentem USA, Donaldem Trumpem, który miał mu powiedzieć, że go nie lubi i prawdopodobnie nigdy nie polubi. Takie napięcia między dyplomatami z pewnością wpłynęły na klimat ich współpracy.
Premier Australii, Anthony Albanese, poinformował, że Rudd zrezygnuje z funkcji ambasadora jeszcze przed zakończeniem kadencji. W oświadczeniu Albanese wyraził głębokie uznanie dla Rudda, podkreślając jego wkład w relacje między oboma krajami, niezależnie od tego, która partia rządziła w USA.
Rudd, który rozpoczął swoją misję dyplomatyczną w 2023 roku, zmagał się z trudnościami w relacjach z administracją USA. Dodatkowo, musiał usunąć z mediów społecznościowych swoje wcześniejsze krytyczne komentarze dotyczące Trumpa, które mogły zaogniać sytuację. Jak stwierdził, Trump „jest najbardziej destrukcyjnym prezydentem w historii”. Ten nie pozostał mu dłużny i odpowiedział, że Rudd „jest trochę paskudny i nie jest najjaśniejszą żarówką”.
Po rezygnacji ze stanowiska ambasadora, Kevin Rudd obejmie funkcję prezesa i dyrektora generalnego w Asia Society. W oświadczeniu na temat nowej posady Rudd wyraził entuzjazm: „nie mogę się doczekać, aby kontynuować moją pracę ze światowej klasy zespołem”.