-
Dariusz Matecki zeznawał w sądzie w sprawie swojego zatrudnienia w Lasach Państwowych, gdzie miał zarobić blisko pół miliona złotych.
-
Prokuratura zarzuca kierownictwu Lasów Państwowych przekroczenie uprawnień i fikcyjne zatrudnienie polityka.
-
Byli dyrektorzy LP nie przyznają się do winy, a Matecki odpiera zarzuty, twierdząc, że wypełniał obowiązki związane z m.in. „przeciwdziałanie dezinformacji”.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W sprawie toczącej się w szczecińskim sądzie Dariusz Matecki występuje w charakterze świadka. Na ławie oskarżonych znaleźli się były dyrektor generalny Lasów Państwowych Józef K., były dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinie Andrzej Szelążek i Michał C., były szef Centrum Informacyjnego LP. Sprawa pobierania wynagrodzenia za fikcyjną pracę przez Mateckiego, w której ten jest oskarżonym, została wyłączona do odrębnego postępowania.
Prokuratura: praca Mateckiego w Lasach Państwowych była fikcją
Prokuratura zarzuca byłym dyrektorów LP przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków, m.in. w związku z fikcyjnym zatrudnieniem Mateckiego, co miało doprowadzić do strat w wysokości ok. 500 tys. zł.

Dariusz Matecki w sądzieSebastian NowikReporter
Przed wejściem na salę rozpraw polityk PiS zapowiedział, że złoży interpelację poselską w sprawie audytu przeprowadzonego po zmianie władzy w Lasach Państwowych. Według Mateckiego audytor Rafał Wiechecki miał zarobić na tym więcej niż on sam w Lasach Państwowych.
Przed sądem Matecki dowodził swoich kompetencji do pracy, wskazując na doświadczenie w prowadzenie mediów społecznościowych Ministerstwa Sprawiedliwości i pracę na temat wizerunku Lasów Państwowych, jaką miał napisać na studiach.
Polityk PiS odpiera zarzuty. „Dziesiątki zdjęć, dziesiątki spotkań”
Matecki odrzuca zarzuty o to, że jego praca w Lasach Państwowych była fikcyjna i wymienił obowiązki, z których się wywiązywał, jak „przeciwdziałanie dezinformacji”. Polityk miał też zarządzać kontem Lasów Państwowych w serwisie X, szkolić pracowników i pracować nad ujednoliceniem stron Lasów Państwowych na Facebooku. Polityk twierdzi, że monitorował publikacje dotyczące Lasów Państwowych, współpracował z regionalnymi dyrekcjami LP i samorządami.
Polityk zapytany o to, co potwierdza pracę, którą wykonywał, stwierdził, że dowód stanowią „dziesiątki zdjęć, dziesiątki spotkań”.
– Cała masa działalności, która miała miejsce w ciągu trzech lat – zapewnił polityk, a przed sądem okazał dowody na rozmowy ze współpracownikami przeprowadzone za pośrednictwem komunikatorów internetowych.
Dariusz Matecki miał zarobić w Lasach Państwowych blisko pół miliona złotych
Podczas rozprawy poruszona została także kwestia miejsca wykonywania obowiązków przez posła PiS-u – z początku polityk pracował zdalnie dla Centrum Informacyjnego w centrali Lasów Państwowych w Warszawie. Następnie przeniósł się do dyrekcji w Szczecinie na specjalnie utworzone dla niego stanowisko kierownika zespołu ds. współpracy z otoczeniem regionalnym. W CI polityk zarobił 320 722 zł brutto, a w RDPL w Szczecinie – 163 138 zł brutto.
Były dyrektor Lasów Państwowych w Szczecinie Andrzej Szelążek odmówił składania wyjaśnień przed sądem, ale wcześniej zeznał, że zdalna praca Mateckiego wynikała z narodzin jego dziecka. Sam miał odbierać od Mateckiego ustne sprawozdania średnio dwa razy w miesiącu.
– Miał otrzymywać 5300 na rękę – powiedział Szelążek, przy czym z ustaleń śledczych wynika, że Matecki pobierał wynagrodzenie w wysokości 9900 zł brutto oraz dodatek funkcyjny w wysokości 450 zł.
Byli dyrektorzy LP nie przyznają się do winy. „Aberracja i potwarz”
Były dyrektor Lasów Państwowych w Szczecinie Józef K. powiedział w sądzie, że zarzuty dotyczące fikcyjności zatrudnienia Mateckiego to „aberracja i potwarz”, jednak nie ma wiedzy o tym, co polityk PiS robił w szczecińskiej dyrekcji.
– Pan Matecki nie jest moim przyjacielem. Nie miałem żadnych prywatnych kontaktów -powiedział Józef K. – Machinalnie podpisałem jego przeniesienie do Szczecina – dodał.
Akt oskarżenia byłych dyrektorów Lasów Państwowych obejmuje wątek śledztwa w sprawie nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości, grozi im do 10 lat więzienia. Sam Matecki jest jednym z podejrzanych w śledztwie dotyczącym z defraudacji środków z Funduszu Sprawiedliwości – prokuratura postawiła mu łącznie sześć zarzutów, w tym cztery dotyczące funduszu.
- Spór Sikorskiego z Mateckim. Poszło o spotkanie w Szczecinie
- Proceder miał trwać latami. Ojciec księdza Michała O. z zarzutami
Ziobro z azylem na Węgrzech. Tomczyk w ”Graffiti”: To jest naprawdę wyjątkowo demoralizującePolsat NewsPolsat News
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas

