-
Rosyjskie MSZ wezwało polskiego ambasadora w sprawie zatrzymania rosyjskiego archeologa podejrzanego o grabież zabytków na Krymie.
-
Rosja domaga się natychmiastowego uwolnienia obywatela i sprzeciwia się jego wydaniu Ukrainie, uznając zarzuty za „absurdalne”.
-
Sąd w Warszawie planuje rozpatrzyć w czwartek wniosek o ekstradycję archeologa, którego Ukraina oskarża o prowadzenie nieautoryzowanych wykopalisk i zniszczenie dziedzictwa kulturowego.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, na które powołuje się Reuters, poinformowało w oświadczeniu, że w poniedziałek wezwało polskiego ambasadora Krzysztofa Krajewskiego i poinformowało go, że oskarżenia stawianie przez Ukrainę są „absurdalne”.
„Podkreśla się, że Federacja Rosyjska domaga się natychmiastowego uwolnienia obywatela Rosji i niewydania go w ręce machiny karnej reżimu w Kijowie, która w niczym nie przypomina sprawiedliwości” – napisano w komunikacie.
Dodajmy, że rzecznik polskiego MSZ zaznaczył, iż „po stronie polskiej sprawa jest rozpatrywana zgodnie z obowiązującymi procedurami”. Maciej Wewiór podkreślił przy tym, że nie będzie w tej kwestii podawał szczegółów.
„Ambasador Rzeczpospolitej Polskiej został 12 stycznia br. wezwany do Ministerstwa Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej. Podczas spotkania strona rosyjska przedstawiła swoje stanowisko w sprawie zatrzymania na początku grudnia 2025 roku obywatela Federacji Rosyjskiej, poszukiwanego w związku z jego działaniami na terytorium Ukrainy” – przekazał dziennikarzom rzecznik polskiego MSZ.
Rosyjskie MSZ: Aleksander B. pracował na Krymie „przez dziesięciolecia”
W oświadczeniu przygotowanym przez stronę rosyjską dodano, że mężczyzna pracował na Krymie przez dziesięciolecia, a wszystkie jego znaleziska zostały przeniesione do tamtejszego muzeum.
Dodajmy, że polski sąd zdecydował o przedłużeniu aresztu Aleksandrowi B. do 4 marca. Wniosek prokuratury o dopuszczenie ekstradycji ma natomiast zostać rozpatrzony w najbliższy czwartek.
– Tego dnia zaplanowane jest posiedzenie merytoryczne w sprawie stwierdzenia prawnej dopuszczalności wydania pana B. władzom kraju wzywającego, czyli Ukrainy – poinformowała rzecznik ds. karnych Sądu Okręgowego w Warszawie sędzia Anna Ptaszek.
Jak informował wcześniej rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, „strona ukraińska złożyła wszelkie wymagane zapewnienia, a dokumenty zostały nadesłane do Ministerstwa Sprawiedliwości przez Prokuraturę Generalną”.
– Pod względem formalnym dokumentacja ekstradycyjna naszym zdaniem nie budzi zastrzeżeń – dodał prok. Piotr Antoni Skiba w rozmowie z Interią.
Ukraina zarzuca Aleksandrowi B. zniszczenie kompleksu archeologicznego
Przypomnijmy, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego działająca na polecenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie zatrzymała 4 grudnia 2025 r. obywatela Federacji Rosyjskiej Aleksandra B.
Ukraińska prokuratura podejrzewa naukowca o prowadzenie nieautoryzowanych wykopalisk na terenie kompleksu Starożytne miasto Myrmekjon” w Kerczu i grabież zabytków na Krymie. Straty szacowane są na ponad 201 mln hrywien (ok. 16 mln złotych).
Aleksander B. został 4 grudnia przesłuchany w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie, gdzie odmówił składania wyjaśnień. Decyzją sądu został aresztowany. Po zatrzymaniu archeologa oburzenie wyraził rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.
Strona ukraińska zaznacza, że w trakcie wojny z Rosją broni nie tylko swojego narodu i terytorium, ale także „dziedzictwa kulturowego”.
Były szef MSZ w ”Gościu Wydarzeń” o słowach Donalda Tuska na temat USA: Bardzo nieszczęśliwa wypowiedźPolsat NewsPolsat News
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
