Prezydent w kostiumie kąpielowym — tego rodzaju fotomontaże wygenerowane przez sztuczną inteligencję pojawiły się w sieci. Zaczęły być umieszczane przez różne osoby po tym, jak Karol Nawrocki zawetował ustawę o usługach cyfrowych, która pozwalałaby m.in. na blokowanie w internecie treści godzących w nieletnich.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jakie konsekwencje prawne grożą za publikowanie fotomontaży prezydenta?

Dlaczego fotomontaże z prezydentem są uznawane za naruszenie dóbr osobistych?

Co mówi mec. Przemysław Rosati o szacunku dla głowy państwa?

Jakie są możliwe skutki prawne dla twórcy nielegalnych fotomontaży?

Zamieszczanie wspomnianych fotomontaży jest sprzeczne z prawem. — W orzecznictwie sądów tego rodzaju fotomontaże uznawane były i są za naruszenie dóbr osobistych. Przede wszystkim w kontekście naruszenia wizerunku, czci i dobrego imienia — mówi Onetowi mec. Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej.

— To są sprawy cywilne, ale takie zachowania mogą być kwalifikowane także jako przestępstwo znieważenia, czyli art. 216 kodeksu karnego, za co grozić może do roku więzienia — wyjaśnia.

— Należy też pamiętać, że tu mamy do czynienia z głową państwa, czyli najwyższym organem władzy. Piastunowi tego organu należy się szacunek, bo to wpływa również na zachowanie majestatu władz RP — mówi mec. Rosati.

Prawnik ostro o fotomontażach z Karolem Nawrockim

— Poza aspektem prawnym, z ludzkiego punktu widzenia takie fotomontaże to po prostu przekroczenie granic. Sięganie po tego rodzaju materiał, nawet jeśli uzasadnia się to swoim oburzeniem, bo prezydent zastosował weto wobec ustawy „cyfrowej”, jest niedopuszczalne — mówi prezes NRA.

Jak wyjaśnia, gdy dochodzi do naruszenia dóbr osobistych, to zgodnie z kodeksem cywilnym ten, kto się takiego naruszenia dopuścił, ma obowiązek usunąć jego skutki.

— Co oznacza, że każdy, czyje dobro zostało naruszone lub choćby zagrożone naruszeniem, ma prawo domagać się od twórcy takich „dzieł”, tych fotomontaży, zaniechania tego działania, a także usunięcia jego skutków — podkreśla prawnik.

— W tym wypadku wchodziłoby w grę złożenie stosownego oświadczenia i przeproszenie prezydenta, a także usunięcie tych fotomontaży z sieci. Ewentualnie możliwe jest też zadośćuczynienie na cel społeczny, co wymagałoby wyroku sądu — mówi mec. Rosati. — Trzeba jednak pamiętać, że politycy, z racji funkcji, muszą liczyć się z tym, że ochrona ich dóbr osobistych jest słabsza, muszą mieć grubszą skórę — dodaje.

Afera z Grokiem w tle

Jeszcze zanim Karol Nawrocki zawetował ustawę o usługach cyfrowych, sieć zalały zdjęcia różnych osób, w tym nieletnich, w bikini. Fotomontaże zamieszczane były w internecie za sprawą sztucznej inteligencji, bez zgody osób na nich przedstawionych.

Na początku roku użytkownicy platformy X odkryli, że zaszyty w tym serwisie Grok ma funkcję dowolnego przerabiania grafik. Narzędzie bez zgody właściciela zdjęcia (oraz osób na nim przedstawionych) potrafi je w dowolny sposób zmodyfikować. Wystarczy, że ktoś wrzuci ilustrację na platformę X i poprosi Groka o odpowiednią przeróbkę.

Tym sposobem po serwisie X zaczęły krążyć przerobione zdjęcia. Model językowy nie pozwala co prawda na pełną nagość, ale może wygenerować grafikę osoby w konkretnej pozie lub określonym stroju. Wtedy właśnie do prezydenta o podpisanie ustawy o usługach cyfrowych zaapelował minister cyfryzacji, wicepremier Krzysztof Gawkowski.

„Narzędzia, żeby walczyć z takim treściami w internecie są gotowe. Przyjął je polski parlament i dziś leżą na biurku prezydenta RP. Wzywam prezydenta Nawrockiego do jak najszybszego podpisania ustawy o usługach cyfrowych, a dzięki temu usuwanie nielegalnych treści będzie łatwiejsze” — pisał na X Gawkowski.