Właściciel nowo wznoszonego domu, pan Marcin, potrzebował specjalisty z ważnymi uprawnieniami do wykonania prac elektrycznych. Po zatrudnieniu fachowca okazało się, że jego świadectwo nie ma żadnej wartości, choć niedawno był egzaminowany i wniósł stosowną opłatę. Portal wyborcza.biz podaje, że w takiej samej sytuacji znalazło się wielu elektryków.

„To koniec Unii Europejskiej”. Rolnicy rozgoryczeni decyzją UE

Problemy dotyczą Komisji Kwalifikacyjnej nr 739 w Sosnowcu, która przez sześć miesięcy przeprowadzała egzaminy pomimo cofnięcia zgody przez Urząd Regulacji Energetyki. Koszt egzaminu wynosił 466 zł, a po jego ukończeniu kandydaci uzyskiwali świadectwa, które zostały potem uznane za nieważne.

30 maja 2025 r. URE odwołał kierownictwo komisji (przewodniczącego, zastępcę, członka oraz sekretarza). Powodem decyzji były zaobserwowane nieprawidłowości. Urząd na swojej stronie internetowej ostrzegł, że świadectwa wydane po tej dacie tracą ważność. Komisja jednak nadal przeprowadzała egzaminy przez kilka kolejnych miesięcy.

Dopiero w listopadzie URE wydał oficjalny komunikat ostrzegawczy, informując o nieważności dokumentów wydanych przez komisję w tym okresie. Do tego czasu wiele osób zdążyło już wziąć udział w egzaminie i otrzymać nieważny dokument.

Przedstawicielka Stowarzyszenia Elektromechaników Polskich, przy którym funkcjonuje komisja, podkreśla, że spór rozpoczął się od donosu byłej pracowniczki, która założyła konkurencyjną działalność. Według mecenas Pauliny Skwarek, URE otrzymał trzy zgłoszenia, ale dwa z nich zostały podpisane przez osoby, których tożsamość nie została potwierdzona.

Stowarzyszenie zaskarżyło decyzję URE do sądu, ponieważ twierdzi, że decyzja administracyjna o odwołaniu członków komisji nie była prawomocna. Sąd Okręgowy w Warszawie odrzucił jednak ich odwołanie – uznał, że jest niewłaściwe. Postanowienie zostało zaskarżone.

Tymczasem elektrycy, którzy zdali egzaminy po 30 maja, muszą ponownie przystąpić do egzaminów i ponieść związane z tym koszty. Przedsiębiorstwa tracą wykwalifikowanych pracowników, a inwestorzy nie mogą finalizować swoich projektów.