O potencjalnych działaniach korupcyjnych w ukraińskiej Radzie Najwyższej poinformowało biuro prasowe SAP.
„Przewodniczący jednej z frakcji parlamentarnych Rady Najwyższej Ukrainy oferował nienależne korzyści pewnej liczbie deputowanych należących do frakcji, którym ta osoba nie przewodziła, w zamian za głosowanie „za” lub „przeciw” konkretnym projektom ustaw” – czytamy w komunikacie opublikowanym w mediach społecznościowych.
Afera korupcyjna w Ukrainie. Media: Zamieszana Julia Tymoszenko
Sprawą natychmiast zajęli się dziennikarze największych ukraińskich mediów. Po kilkudziesięciu minutach redaktorzy portalu Suspilne poinformowali, że wspomnianym „przewodniczącym” jest była premier Ukrainy Julia Tymoszenko. Polityk od wielu lat jest liderem partii Batkwiszczyna.
Doniesienia potwierdzili także dziennikarze Radio Swoboda i telewizji Espreso.
Jednocześnie przypomniano, że Tymoszenko i posłowie z jej ugrupowania krytykowali działalność organów antykorupcyjnych, w szczególności NABU i SAP.
Była szefowa rządu głosowała za uzależnieniem tych instytucji od Kancelarii Prezydenta, co finalnie wywołało protesty na ulicach Ukrainy, a także krytykę ze strony instytucji europejskich.
Julia Tymoszenko o przeszukaniu w biurze partii. „Czystka”
Chwilę przed godziną 9 czasu polskiego na oficjalnym profilu Julii Tymoszenko pojawił się komunikat, w którym polityk poinformowała o przeszukaniu w budynku należącym do jej ugrupowania.
„Tak zwane 'pilne działania śledcze’, które trwały całą noc, właśnie zakończyły się w biurze partii. 'Pilne działania śledcze’, które nie mają nic wspólnego z prawem i porządkiem” – napisała.
„Ponad trzydziestu mężczyzn uzbrojonych po zęby, bez okazania dokumentów, faktycznie zajęło budynek i wzięło pracowników jako zakładników. Ostatni raz szturmowcy Janukowycza w ten sposób szturmowali nas podczas Rewolucji Godności” – dodała.
W dalszej części oświadczenia Tymoszenko stwierdziła, że przeszukanie ma wyłącznie charakter PR-owy dla służb. Jak podkreśliła, na miejscu nie znaleziono żadnych śladów rzekomej korupcji.
„Po prostu zabrali mi służbowe telefony, dokumenty parlamentarne i oszczędności, o których informacja jest w pełni odzwierciedlona w oficjalnym oświadczeniu (…) Wygląda na to, że wybory są znacznie bliżej niż się wydawało. I ktoś postanowił rozpocząć czystkę wśród konkurentów” – czytamy.
Ukraina. Kupowanie głosów w Radzie Najwyższej
To nie pierwszy przypadek, gdy państwowe instytucje informują o podejrzeniach korupcyjnych wśród deputowanych Rady Najwyższej. Pod koniec grudnia NABU i SAP wydało komunikat, w którym ujawniono działalność zorganizowanej grupy przestępczej, która działała w ukraińskim parlamencie.
Jak przekazano, za głosowanie zgodne z wcześniej ustalonymi wytycznymi otrzymywało się od 2000 do 20 000 dolarów.
Ukraińskie media informowały wówczas, że chodzi o przedstawicieli partii Sługa Narodu: Jewhena Piwowarowa, Ihora Niegulewskiego, Jurija Kisela, Olgę Sawczenko i Mychajło Łabę.
Korupcja wśród współpracowników Zełenskiego
Działania służb antykorupcyjnych objęły także osoby niegdyś blisko współpracujące z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim. W listopadzie NABU i SAP poinformowały wykryciu rozległego systemu korupcyjnego w ukraińskim sektorze energetycznym.
Jednym z głównych uczestników procesu defraudacji środków był Tymur Mindicz, bezpośrednio związany z grupą kabaretową „Kwartał 95”, którą tworzył Zełenski.
Niedługo później media informowały o przeszukaniu w domu szefa Kancelarii Prezydenta Andrija Jermaka, co potwierdzone zostało także przez służby. Choć oficjalnie nie podano, czy urzędnik brał udział w procederze korupcyjnym, sam zainteresowany podał się do dymisji, którą zaakceptował Wołodymyr Zełenski.
Gawkowski w „Graffiti” o Ziobrze: Uciekł, bo ma portki pełne strachuPolsat News
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
