Okręty podwodne szwedzkiej firmy Saab typu A26 zostały wybrane przez Polskę do zastąpienia okrętów produkcji radzieckiej. Dostawa pierwszego okrętu zaplanowana jest na 2030 rok. W sumie mamy otrzymać trzy jednostki, co dla szwedzkiego giganta jest dużym wyzwaniem. Zwłaszcza że m.in. Szwecja też zamówiła dwa okręty. Terminarz jest więc napięty, a moce produkcyjne ograniczone. Prezes Saab Micael Johansson zdradził, jaki firma ma na to pomysł.
Szwedzi będą korzystać z polskiej stoczni
– Zdecydowanie będziemy produkować równolegle, aby zwiększyć wydajność – zapowiedział w rozmowie z Agencją Reutera. – Spółka poczyniła inwestycje, aby móc produkować sekcje nowych okrętów podwodnych w więcej niż jednej lokalizacji. Będziemy mieli do tego dwa zasoby, jeden po stronie szwedzkiej i jeden po stronie polskiej – dodał. Części okrętów podwodnych będą produkowane w zakładzie w Landskronie, a prace konserwacyjne, niektóre modernizacje i coroczne kontrole będą wykonywane w stoczni w Polsce.
Zobacz wideo Wielka armia Tuska. Kto nas obroni? [Co to będzie odc. 51]
Już podczas ogłaszania tej współpracy w listopadzie zeszłego roku minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz mówił, że „kontrakt na zakup okrętów podwodnych to nie tylko pozyskanie nowego sprzętu dla Wojska Polskiego, ale także nowe zdolności dla naszej gospodarki i przemysłu zbrojeniowego”. Firma Saab podkreślała wtedy w oświadczeniu, że „propozycja zakłada współpracę z polskim przemysłem i transfer wiedzy, co gwarantuje strategiczne partnerstwo między Polską a Szwecją”. Rząd chce, by do tego czasu polscy marynarze mogli się szkolić na okręcie nowszym, niż mamy obecnie. Już w przyszłym roku mają się rozpocząć szkolenia w Szwecji, a w 2027 „gap filler” będzie już służył polskim marynarzom. To okręt identycznym, do który tego został kupiony.
Szwedzi zdążą? Pojawiły się obawy
Maciej Kucharczyk zauważa jednak, że obawy o terminowość Szwedów nie są zupełnie bezpodstawne. Budowę jednostek A26 rozpoczęto w 2010 r., ale w 2014 r. skasowano ze względu na konflikt ze stocznią. Wznowiono produkcję rok później – już w innym miejscu. „Dwa pierwsze okręty planowano wówczas dostarczyć w latach 2024/25. Aktualnie te terminy to lata 2031 i 2033. Towarzyszą temu znaczne przekroczenia kosztów (około trzech razy względem pierwotnych planów) i liczne problemy z projektowaniem oraz dotrzymywaniem założonych parametrów” – czytamy w Gazeta.pl. „W tym kontekście podana przez ministra data dostawy w 2030 roku jest bardzo zastanawiająca. Żeby była realna, Szwedzi muszą oddać nam pierwszy z budowanych dla siebie okrętów typu A26” – uważa.
Bardzo ważna inwestycja
Okręty trafią do Polski w ramach programu Orka dla polskiej marynarki wojennej. Minister Kosiniak-Kamysz uważa go za „jeden z najważniejszych projektów” swojej kadencji i wielokrotnie podkreślał, że „podchodzi do niego niezwykle poważnie”. Minister nie chciał zdradzić wartości kontraktu, powiedział jedynie, że to powyżej 10 miliardów złotych.
– Wspólnie budujemy nową architekturę bezpieczeństwa na Bałtyku, na morzach i oceanach, bo zdolności do operowania polskiej marynarki wojennej nie ograniczają się do akwenu Morza Bałtyckiego – podkreślał minister obrony narodowej. Także w ocenie szefa szwedzkiego rządu Ulfa Kristerssona, Polska i Szwecja podzielają wspólne spojrzenie na wyzwania dla bezpieczeństwa europejskiego. – Razem weźmiemy na siebie większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo na Morzu Bałtyckim – oświadczył Kristersson.
Więcej na ten temat: „Kupiliśmy Orkę w worku. Rząd wybrał szwedzkie okręty podwodne. Będzie przełom?„.