Ten post chciałbym jednak poświęcić samej Viki oraz tematowi krytyki i hejtu, z którym artyści – a ostatnio także ona – muszą się mierzyć w internecie. Nie jest mi łatwo przyjmować komplementy, kiedy moja partnerka sceniczna doświadcza przykrości w sieci. Rozumiem, że każdy z nas ma inny gust – i to jest absolutnie naturalne. Ale warto rozróżnić krytykę od ocen, które nic nie wnoszą. Dla mnie krytyka ma sens wtedy, gdy odnosi się do konkretnych elementów: czy ktoś śpiewa czysto, czy ma dobrą dykcję, czy jest w rytmie i groovie, jak operuje dynamiką, jak frazuje, jak interpretuje tekst. Natomiast komentarze typu: „beznadzieja”, „nie umie śpiewać”, „nie da się tego słuchać”, albo odnoszenie się do czyjegoś wyglądu, nie są krytyką. Są tylko ranieniem drugiego człowieka i nie wnoszą absolutnie nic
– czytamy.