Układy H200 to obecnie „złoto” w świecie AI. Zaprezentowane jako następca rewolucyjnego modelu H100, stanowią fundament pod budowę i trenowanie najbardziej zaawansowanych dużych modeli językowych (LLM), takich jak te napędzające ChatGPT czy Gemini. Kluczową przewagą H200 nad poprzednikami jest nie tylko czysta moc obliczeniowa, ale przede wszystkim drastycznie zwiększona przepustowość i pojemność pamięci (HBM3e). Dzięki temu proces trenowania sztucznej inteligencji staje się szybszy, bardziej efektywny energetycznie, a – w długiej perspektywie – również tańszy. Dla wielu firm technologicznych posiadanie H200 to być albo nie być w wyścigu o dominację w AI.
Do tej pory Nvidia miała związane ręce. Od 2022 r. USA, w ramach strategii „technologicznego dławienia” rywala, nałożyły surowe restrykcje na eksport najbardziej zaawansowanych półprzewodników do Państwa Środka. Obawy Waszyngtonu były jasne: amerykańska technologia nie może służyć do modernizacji chińskiej armii ani do budowania systemów cyberbezpieczeństwa, które mogłyby zagrozić USA.
Zobacz wideo Najlepsze gry, które zaliczyły finansową klapę. Co poszło nie tak? [TOPtech]
Przewaga w sektorze AI jest przez USA postrzegana jako kluczowy element bezpieczeństwa narodowego, dlatego administracja Bidena, a wcześniej jastrzębie z otoczenia Trumpa, dążyły do całkowitego odcięcia Pekinu od najnowszych osiągnięć z Doliny Krzemowej. Nvidia próbowała obejść te zakazy, tworząc specjalne, „okrojone” wersje chipów, ale nawet one budziły kontrowersje.
Sytuacja zmieniła się w ostatnich tygodniach. Donald Trump, znany z transakcyjnego podejścia do polityki zagranicznej postanowił znieść blokadę, ale nie za darmo. Jak informuje BBC, kluczowym warunkiem jest 25-procentowa opłata, którą Nvidia musi uiścić na rzecz amerykańskiego rządu od sprzedaży w Chinach.
To jednak nie jedyne ograniczenie. Departament Handlu USA postawił sprawę jasno: chipy mogą popłynąć za Wielki Mur tylko pod warunkiem, że w samych Stanach zapewniona zostanie „wystarczająca podaż” tych procesorów. Oznacza to, że amerykańskie firmy mają bezwzględne pierwszeństwo w dostępie do technologii.
Co więcej, sprzedaż możliwa jest wyłącznie do „zatwierdzonych klientów”. Chińscy kontrahenci muszą udowodnić, że wdrożyli odpowiednie procedury bezpieczeństwa i zagwarantować, że procesory nie zostaną wykorzystane do celów wojskowych.
Zaskakujący zwrot akcji. Pekin blokuje import chipów
Jeśli prezes Nvidii Jensen Huang zdążył otworzyć szampana, to będzie go musiał ponownie zakorkować. Jak wynika z najnowszych doniesień Reutersa, Pekin wcale nie zamierza ułatwiać życia amerykańskiemu producentowi, a wręcz przeciwnie. Sam zaczął blokować import, o który chińskie firmy wcześniej zabiegały.
Według źródeł agencji chińskie organy celne otrzymały w tym tygodniu wyraźne instrukcje: układy Nvidia H200 nie mają prawa wjazdu do Chin. Informatorzy agencji donoszą o sytuacji bezprecedensowej – urzędnicy państwowi wezwali na dywan przedstawicieli największych krajowych firm technologicznych. Przekaz spotkania był jednoznaczny i surowy: zakaz zakupu amerykańskich chipów, chyba że jest to absolutnie konieczne.
Słownictwo używane przez urzędników jest tak ostre, że w zasadzie oznacza to obecnie zakaz, choć może się to zmienić w przyszłości, jeśli sytuacja ewoluuje
– twierdzi jedno ze źródeł Reutersa.
Decyzja ta jest zaskakująca, biorąc pod uwagę ogromny popyt. Chińskie firmy złożyły zamówienia na ponad dwa miliony sztuk H200, z których każda wyceniana jest na około 27 tysięcy dolarów. To kwota, która wielokrotnie przewyższa obecne stany magazynowe Nvidii (szacowane na 700 tysięcy sztuk) i stanowiłaby gigantyczny zastrzyk gotówki dla amerykańskiego koncernu.
Skąd więc ten opór Pekinu? Eksperci wskazują na kilka możliwych scenariuszy. Po pierwsze, może to być taktyka negocjacyjna w szerszych rozmowach handlowych z Waszyngtonem. Po drugie, i co bardziej prawdopodobne, Chiny chcą za wszelką cenę promować własne rozwiązania, takie jak procesory Ascend 910C od Huawei. Choć H200 jest nadal uważany za sprzęt znacznie wydajniejszy w trenowaniu dużych modeli (nawet sześciokrotnie szybszy od okrojonego modelu H20), dopuszczenie go do rynku mogłoby zdusić raczkujący chiński ekosystem hardware’owy.
Co ciekawe, blokada nie jest totalna. The Information donosi, że rząd chiński zostawił uchyloną furtkę dla sektora naukowego. Zakupy H200 mogą być zatwierdzane w „szczególnych okolicznościach”, takich jak badania i rozwój prowadzone przez uniwersytety. To pokazuje, że Pekin zdaje sobie sprawę, iż całkowite odcięcie się od technologii Nvidii mogłoby spowolnić kluczowe badania naukowe.