W niedzielę Bogdanka LUK Lublin z Wilfredo Leonem w składzie pokonała drużynę Asseco Resovii Rzeszów w finale Tauron Pucharu Polski. Było to ostatnie trofeum, którego brakowało 32-letniemu przyjmującemu do skompletowania potrójnej korony na polskich parkietach.
Na początku sezonu dopisał do swojego dorobku Superpuchar Polski, natomiast w poprzedniej kampanii pomógł klubowi z Lublina zdobyć pierwsze w historii, sensacyjne mistrzostwo Polski. Wcześniej Leon święcił triumfy w innych czołowych ligach.
ZOBACZ WIDEO: Ma 40 lat. Była miss Polski wciąż zachwyca
Po opuszczeniu Kuby jego nowym domem stał się Zenit Kazań. To właśnie w Rosji zainkasował swój pierwszy tryplet, zdobywając puchar oraz superpuchar w 2014 roku i tytuł mistrzowski rok później. Po czterech latach zdecydował się na transfer do Włoch, gdzie zasilił barwy Sir Susa Scai Perugii.
Na skompletowanie trypletu na Półwyspie Apenińskim przyszło mu jednak długo czekać. Co prawda, już w 2019 roku triumfował w pucharze oraz superpucharze, lecz w lidze musiał uznawać wyższość Cucine Lube Civitanova i Itas Trentino. Upragniony tytuł mistrzowski udało mu się wywalczyć dopiero w swoim ostatnim sezonie na parkietach włoskiej Serie A.
Ponadto, Wilfredo Leon czterokrotnie sięgał po trofeum Ligi Mistrzów. W sumie w karierze doświadczony przyjmujący zdobył już 34 tytuły, do których dołożył dwa trofea z reprezentacją Kuby oraz trzy z reprezentacją Polski. Nie zamierza jednak na tym poprzestawać.
– Oczywiście wszystkim życzę powodzenia, my mamy pierwsze trofeum, ale chcę kolejne, bo nadal chciałbym się znajdować w pierwszej dziesiątce najlepszych sportowców w Polsce – podsumował po finale Pucharu Polski.