Mowa o produkcji „28 lat później: Świątynia kości”, drugiej części trylogii, która jest kontynuacją klasyka kina o zombie wydanego w 2002 roku – „28 dni później” z Cillianem Murphym. Aktor powraca zresztą po latach do swojej roli w filmie, który w Polsce będziemy mogli oglądać od 16 stycznia.
Krytycy jednogłośnie chwalą najnowszy horror. Będzie film roku?
Scenariusz do filmu z popularnego uniwersum ponownie napisał Alex Garland, jednak tym razem za kamerą stanęła 35-letnia Nia DaCosta, reżyserka „Candymana”. W sieci pojawiły się już pierwsze recenzje produkcji, które nie pozostawiają wątpliwości. O lepszy film grozy w tym roku będzie bardzo trudno.
Na Rotten Tomatoes recenzje filmu opublikowało już ponad 90 krytyków, których średnia ocen wyniosła 94 proc. w skali świeżości. To bardzo dużo nawet jak na pierwsze opinie po seansie. „Rzadko zdarza się, żeby czwarty film z popularnej serii stał się tym najlepszym. Ale tak jest w tym przypadku” – pisze Peter Bradshaw z portalu Guardiana.
„28 lat później. Świątynia kości” zachwyciła krytyków. „Najlepszy film z serii”
Zdanie podziela Damon Wise z Deadline Hollywood Daily, który dodaje, że to także „najohydniejsza” część z tych, które dotąd powstały, a Peter Debruge z Variety uzupełnia, że „Świątynia kości” jest najlepiej dopracowana. „To nie jest tylko kontynuacja historii, to jej pogłębienie. Film czyni historię sprzed lat mroczniejszą i rości sobie prawa do miana jednego z najważniejszych rozdziałów sagi” – pisze Linda Marric z HeyUGuys. „To pierwszy tak świetny film w 2026 roku” – uzupełnia Kristen Lopez z The Film Maven.
Krytycy podkreślają, że sadyzm i makabra są tutaj użyte zasadnie, nie z potrzeby efekciarstwa. Chwalą za ciekawe zderzenie ze sobą światów radykalnego racjonalizmu i barbarzyńskiego fanatyzmu religijnego. Jedną ze scen na premierze nagrodzono brawami.
Zobacz wideo „28 lat później – część 2: Świątynia kości” [ZWIASTUN]
„Sekwencja tańca tak zachwyciła publiczność, że ta wiwatowała i oklaskiwała ją na seansie. To było niezwykłe zaskoczenie. Nadal czuję w sercu dreszczyk emocji, ten fragment wyciska z oczu łzy podekscytowania” – relacjonuje Kristy Puchko z Mashable. Krytycy zaznaczają jednak, że horror nie jest typowym straszakiem. To kino niepokojące i osaczające oraz bardziej krwawe niż poprzednie części, jednak nie opiera się na klasycznym wywoływaniu strachu.