Obsługa kontroli bezpieczeństwa na Teneryfie zareagowała, gdy mężczyzna podjechał do bramek z żoną na wózku inwalidzkim. Pracownica lotniska zwróciła uwagę na brak oznak życia u kobiety i natychmiast zawiadomiła przełożonych.
„Kiedy wzięła ją za rękę, zauważyła, że ma ona nienormalnie niską temperaturę i nie oddycha. Pracownica natychmiast powiadomiła swojego przełożonego” – opisał zdarzenie dziennik „Diario de Avisos”. W ciągu kilku minut wdrożono protokół alarmowy i na miejsce zdarzenia przybyło wielu agentów ochrony, funkcjonariuszy Gwardii Cywilnej i techników kryminalistycznych.
Mężczyzna został przesłuchany na lotnisku. Przyznał, że żona zmarła kilka godzin wcześniej, już na terenie portu. Hiszpańska gazeta informuje, że 80-latek próbował również przekonywać, iż do śmierci kobiety mogła przyczynić się infrastruktura lotniska. Śledczy mają teraz ustalić okoliczności i czas zgonu.
Kilka dni wcześniej podobny incydent wydarzył się w Maladze. Świadkowie relacjonowali, że brytyjska rodzina wniosła 89-letnią krewną na pokład samolotu EasyJet lecącego do Londynu. Sądzili początkowo, że kobieta zasłabła. Przed startem stewardesy stwierdziły jednak, że podróżna nie żyje.