Sonda MAVEN, która od ponad dekady analizuje górne warstwy atmosfery Marsa, od 6 grudnia nie wysyła żadnych sygnałów na Ziemię. Urządzenie powinno przekazywać telemetrię do centrum NASA za pośrednictwem sieci anten Deep Space Network, jednak od tego feralnego dnia nie pojawiły się żadne nowe dane.
Jak ujawnia agencja, pierwsze informacje sugerowały, że MAVEN po ponownym wyjściu z cienia Marsa obracała się w sposób nietypowy. NASA przyznała również, że już kilka dni po zniknięciu kontaktu szanse na odzyskanie kontaktu z sondą istotnie się zmniejszyły.
23 grudnia pojawiło się ostatnie oficjalne oświadczenie NASA, gdzie zapewniono, że trwają próby ponownego nawiązania łączności z urządzeniem. Eksperci analizowali fragmenty danych śledzenia z 6 grudnia oraz tworzyli oś czasu mogących wystąpić zdarzeń prowadzących do utraty kontaktu.
Louise Prockter, dyrektor działu planetarnego NASA, podczas wtorkowego spotkania potwierdziła, że szanse na uratowanie misji są obecnie „bardzo niewielkie”. Mimo to zespół NASA nie rezygnuje z prób, licząc na koniec koniunkcji Marsa i Słońca, która blokuje komunikację i zakończy się 16 stycznia.
W poszukiwaniach MAVEN naukowcy wykorzystali także instrument Mastcam umieszczony na szczycie masztu łazika Curiosity. Zdjęcie miało pomóc w zlokalizowaniu zaginionej sondy, ale nie udało się jej zarejestrować.
Mimo trudnej sytuacji NASA nadal pozostaje w kontakcie z innymi urządzeniami na orbicie i na powierzchni Marsa. Jeżeli jednak kontaktu z MAVEN nie uda się odzyskać, ilość danych przesyłanych z Marsa na Ziemię zostanie znacząco ograniczona.