Wielowątkowa, intensywna debata o polskiej gospodarce w gronie przedstawicieli świata biznesu, polityki oraz nauki i środowiska eksperckiego odbędzie się 9 lutego 2026 r. w Warszawie. Zapraszamy na EEC Trends. Rejestracja dostępna na stronie wydarzenia.
-
Ministerstwo Energii lobbuje, by w najnowszym projekcie, zmieniającym przepisy dla wiatraków, wrócić do pomysłu funduszu partycypacyjnego, dającego mieszkańcom bezpośrednie korzyści finansowe.
-
Resort klimatu nie umieścił tego rozwiązania w obecnej wersji projektu UD332, żeby przyspieszyć prace nad nim i uniknąć konsultacji.
-
Wszystko najpewniej rozstrzygnie się dopiero w Sejmie, a nie na rządzie.
Ubiegłoroczna nieudana próba znowelizowania tzw. ustawy wiatrakowej sprawiła, że Ministerstwo Klimatu i Środowiska zmieniło podejście do kwestii poluzowania przepisów dla turbin. Zamiast zmiany dopuszczalnej odległości wiatraków od zabudowań (słynne już 500 metrów), resort stawia na uproszczenia przepisów, aby przyspieszyć sam proces inwestycyjny. Problemem bywa też poparcie lokalnej społeczności. To miał gwarantować fundusz partycypacyjny.
Jak przekonać mieszkańców do wiatraków
W toku prac sejmowych do poprzedniego projektu tzw. ustawy wiatrakowej dodano zapisy o specjalnym funduszu, do którego za każdy 1 MW mocy zainstalowanej farmy inwestor miałby wpłacać 20 tys. zł rocznie.
Następnie te środki miałyby trafiać do gospodarstw domowych, które znajdują się w odległości do 1000 metrów od wiatraka. Maksymalna kwota, jaka mogłaby trafić do jednej rodziny, to 20 tys. zł co roku.
Propozycja spotkała się z pozytywnym odbiorem sektora. Wskazywano, że jej efekty będą bardziej namacalne, a uproszczenie mechanizmu może przyczynić się do wzrostu poparcia dla budowy wiatraków. Uproszczenie znane jako „20 tys. za megawat” czy „20 tys. zł za wiatrak” znalazło się w ustawie ostatecznie zawetowanej przez prezydenta.
Wraz z kolejnym projektem związanym z liberalizacją przepisów wiatrowych (UD332), autorstwa MKiŚ, temat powrócił. Ale tylko dlatego, że postulat wprowadzenia funduszu partycypacyjnego zgłosiło Ministerstwo Energii.
Resort energii chce funduszu „20 tys. zł za wiatrak”
W ostatnich dniach do projektu noweli zgłoszono uwagi, a z własnymi propozycjami wystąpiło Ministerstwo Energii i to ono lobbuje za tym, aby rozwiązanie wróciło.
Ważny dla tej historii fakt: jednym z orędowników funduszu (nieoficjalnie: twórcą) jest Grzegorz Onichimowski, prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych. Między nim a MKiŚ była zgoda co do sensowności tego rozwiązania. Zresztą dopisano je do projektu na etapie prac w Sejmie, jako mające poparcie resortu.
Zaproponowane rozwiązanie przyniesie większe korzyści lokalnym społecznościom z uwagi na równomierne i szerokie objęcie nim większej grupy mieszkańców, a także dzięki dużo prostszemu i bardziej przejrzystemu mechanizmowi – napisano w uwagach resortu energii do projektu.
– To dobre rozwiązanie, proste i niezanegowane wprost przez prezydenta. Naszym zdaniem, ten projekt powinien być bardzo podobny do poprzedniego. Zarekomendowaliśmy, żeby do niego wrócić – oznajmił minister energii Miłosz Motyka, pytany przez WNP o tę sprawę.
Dodał, że według jego wiedzy MKiŚ na razie nie sprzyja temu pomysłowi.
Z kolei jak twierdzą źródła zbliżone do Ministerstwa Klimatu, sprawę komplikuje w tej chwili coś innego. Resort klimatu zgłosił projekt UD332 w takim, a nie innym kształcie, aby przyspieszyć nad nim prace na etapie rządowym. Projekt jest niemal taki sam jak UD89, który po przekuciu go w ustawę został i tak zawetowany przez prezydenta.
Dzięki temu MKiŚ ominęło czasochłonne konsultacje. To specyficzne rozwiązanie ministerstwa stosują coraz częściej po wetach prezydenta. Tożsamy (ewentualnie mający drobne modyfikacje) z zawetowaną ustawą projekt wraca, dzięki czemu nie musi ponownie przechodzić uzgodnień czy konsultacji. Nie można było dodać zapisów o funduszu, ponieważ ten dodano do projektu, gdy trafił do Sejmu, a nie wcześniej. Nieoficjalnie słyszymy, że i w MKiŚ nie ma sprzeciwu wobec powrotu funduszu do przepisów.
Wirtualny prosument a sprawa funduszu
Zagadką pozostaje natomiast, czy powrót funduszu partycypacyjnego oznacza, że rząd usunie przepisy dotyczące możliwości wykupu udziałów w farmie wiatrowej. Bo najnowszy projekt autorstwa MKiŚ i w tym zakresie zakłada pewne zmiany.
W przypadku UD332 dotyczą one m.in. dopuszczenia do lokalizowania elektrowni wiatrowych na podstawie Zintegrowanych Planów Inwestycyjnych oraz na równoległe procedowanie decyzji środowiskowej i planistycznej. Zachowano natomiast wciąż nieuruchomiony model zachęty dla mieszkańców, aby obejmowali udziały w mocy elektrowni wiatrowej, ale z modyfikacjami.
Inwestor musi udostępnić 10 proc. dostępnej mocy dla mieszkańców, którzy mogą jako wirtualni prosumenci obejmować udziały. Później odbieraliby prąd, w domyśle z tych farm, po niższej cenie. Szacowano, że jednorazowo trzeba byłoby zapłacić 10–15 tys. zł, by objąć udziały.
Konieczność zapłacenia takiej kwoty wyklucza jednak część mieszkańców. Nie każdy może pozwolić sobie na jednorazową zapłatę w tej wysokości. Nie wiadomo zbyt wiele o tym, jak w ogóle w praktyce działałby ten mechanizm, ponieważ może wejść w życie dopiero w połowie tego roku. Brakującym elementem jest przesuwana w czasie reforma Centralnego Systemu Informacji Rynku Energii (CSIRE), a ta ma zostać ukończona 19 października 2026 roku.
Projekt najnowszej nowelizacji przewiduje kolejne uproszczenia dla tego rozwiązania. Sporządzono nowy wzór kosztów (tj. wyliczania ceny za objęcie udziału), a także przewidziano, że udziały będą mogli obejmować mieszkańcy „gmin pobliskich” (projekt definiuje dokładnie to określenie). Pomysł jest, ale już pół roku temu z rządu, PSE i ministerstw płynął niemal jeden przekaz: fundusz partycypacyjny to rozwiązanie lepsze i prostsze, gwarantujące – potencjalnie – większe poparcie dla planów budowy farm wiatrowych w gminach.
Nie można wykluczyć scenariusza, w którym MKiŚ przystanie na fundusz partycypacyjny, ponieważ zrobiło to już w przeszłości. Wiele wyjaśnią najbliższe posiedzenia Stałego Komitetu Rady Ministrów i wewnętrzne ustalenia międzyresortowe. Na ten moment prawdopodobne jest, że jeżeli fundusz wróci, to podczas prac nad projektem w Sejmie.
Podobnie jak wcześniej, przepisy o wiatrakach są zaszyte w inne zmiany, wyczekiwane przez branżę biogazu i biometanu, a także prosumentów. Dlatego resortowi energii, jak i klimatu, powinno zależeć na sprawnym i bezproblemowym procedowaniu tych przepisów. To w końcu czwarta próba „uwolnienia” wiatraków w Polsce podczas kadencji obecnego rządu.