Jeszcze niedawno wydawało się, że pozycja gen. Arkadiusza Szkutnika jest niezachwiana. Jako dowódca „Żelaznej Dywizji” odpowiadał za najnowocześniejszy związek taktyczny w Wojsku Polskim, wdrażając do służby amerykańskie czołgi Abrams i wyrzutnie HIMARS. Oficjalne komunikaty o wyznaczeniu go na drugą kadencję odebrano jako dowód pełnego zaufania ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza i stabilizacji na kluczowym, wschodnim odcinku obrony kraju.

Gen. Arkadiusz Szkutnik kończy misję na granicy. „Jestem dumny ze swoich żołnierzy”

Pogłoska o odejściu generała obiegła wojsko lotem błyskawicy pod koniec 2025 r. — Tak, potwierdzam. Podjąłem świadomą decyzję o pożegnaniu z mundurem po blisko 40 latach służby dla dobra ojczyzny. Niestety problemy zdrowotne nie pozwalają mi dalej wykonywać obowiązków na poziomie, którego oczekuję sam od siebie jako dowódca 18. Dywizji. Związek taktyczny, którym mam zaszczyt dowodzić, potrzebuje dowódcy w pełni dyspozycyjnego i sprawnego fizycznie — mówi generał Szkutnik w rozmowie z Onetem.

— Pragnę jednocześnie zaznaczyć, że moja decyzja nie jest podyktowana względami politycznymi ani personalnymi. Choć odchodzę do rezerwy, to pozostaję w gotowości służyć radą i doświadczeniem wszędzie tam, gdzie mogłoby to przynieść pożytek armii i Polsce — dodaje.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Dlaczego generał Szkutnik odchodzi z armii?

Kto obejmie dowództwo 18. Dywizji?

Jakie osiągnięcia ma generał Szkutnik?

Jakie problemy zdrowotne miał generał Szkutnik?

Gen. Szkutnik to nie tylko „twarz” modernizacji armii, ale przede wszystkim dowódca z ogromnym doświadczeniem operacyjnym, które zdobywał na misjach w Kosowie, Iraku i Afganistanie oraz dowodząc brygadami w całej Polsce.

Sukces na granicy i co dalej?

Jednak największe uznanie i szacunek żołnierzy gen. Szkutnik zdobył, dowodząc od 1 sierpnia 2024 r. do 31 stycznia 2025 r. operacją „Bezpieczne Podlasie”.

To pod jego okiem doszło tam do strategicznej zmiany taktyki — uszczelnienia zapory, wprowadzenia nowoczesnej elektroniki i zwiększenia mobilności patroli. Zmiany, które wprowadził na granicy, to nie tylko fizyczne bariery. To przede wszystkim inna filozofia dowodzenia i kontroli. Dzięki niemu wojsko ściślej współpracuje dziś ze Strażą Graniczną i Policją, tworząc system naczyń połączonych.

Generał nie tylko był znany wśród służących na granicy żołnierzy z utrzymywania żelaznej dyscypliny, ale jednocześnie cieszył się ich ogromną sympatią.

Generał Arkadiusz Szkutnik podczas przeprawy przez mokradła w ramach operacji "Bezpieczne Podlasie".

Generał Arkadiusz Szkutnik podczas przeprawy przez mokradła w ramach operacji „Bezpieczne Podlasie”.Marcin Wyrwał / Marcin Wyrwał

W środowisku wojskowym pojawiają się głosy o jego zmęczeniu i problemach zdrowotnych, ale też o różnicach wizji rozwoju armii na najwyższych szczeblach dowodzenia.

Wojskowi, którzy nadal są w służbie, mówią, że odejście oficera tej klasy w momencie, gdy za naszą wschodnią granicą toczy się wojna na pełną skalę, a napór hybrydowy nie ustaje, budzi uzasadniony niepokój. Zdaniem podwładnych gen. Szkutnik był gwarantem ciągłości dowodzenia na najtrudniejszym kierunku. — Tu nie wystarczy tylko stać i patrzeć. Trzeba myśleć szybciej niż przeciwnik, a generał to potrafił — słyszymy od osób z otoczenia generała.

Pytanie o cenę bezpieczeństwa

W kuluarach huczy od pytań: czy polską armię, będącą w procesie gigantycznej transformacji i mierzącą się z realnym zagrożeniem, stać na utratę tak doświadczonego i sprawdzonego w boju dowódcy?

Szkolenie generała o takim profilu trwa dekady i kosztuje miliony złotych, ale jego realna wartość na polu walki jest nie do przecenienia. — Liczę jednak na to, że wiedza i doświadczenie gen. Szkutnika zostaną wykorzystane przez armię — mówi doświadczony oficer.

Arkadiusz Szkutnik jest absolwentem Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Obrony Przeciwlotniczej w Koszalinie. Służył w elitarnej 6. Brygadzie Kawalerii Pancernej, dowodził 2. Brygadą Zmechanizowaną, dowodził Polskim Kontyngentem Wojskowym w Kosowie. W roku 2013 r. za dokonanie bohaterskiego czynu na polu walki podczas ataku talibów na bazę Ghanzi został odznaczony Wojskowym Krzyżem Zasługi z Mieczami.

Gen. Szkutnik był też szefem Oddziału Analiz Użycia Wojsk Specjalnych w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego, szefem Zarządu Operacyjnego w Dowództwie Generalnym oraz szef Zarząd Planowania Użycia Sił Zbrojnych i Szkolenia aż wreszcie stanął na czele „Żelaznej Dywizji” — 18. Dywizji Zmechanizowanej im. gen. broni Tadeusza Buka.

Kilka miesięcy temu przez ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza został ponownie wyznaczony na dowódcę 18. Dywizji. Nominacja na drugą kadencję dla generała nie była zaskoczeniem.

— Gen. Szkutnik kontynuował proces budowania dywizji. Nie miał też łatwego zdania, ponieważ oprócz formowania kolejnych jednostek musiał również wykonywać zadania bojowe na granicy. Tu należy zaznaczyć, że 18. Dywizja poszła tam jako pierwsza — mówi gen. Jarosław Gromadziński twórca i pierwszy dowódca „Żelaznej Dywizji”. — Szkoda tylko, że doświadczenie gen. Szkutnika nie zostanie wykorzystanie dla potrzeb armii, lecz kończy on służbę — dodaje.

— Wzorowy żołnierz, bardzo dobry przywódca. Zawsze na przodzie, potrafił zmotywować ludzi. Oficer lubiący się uczyć i umiejący uczyć innych. Szkoda, że odchodzi — mówi gen. Marek Tomaszycki, były dowódca operacyjny rodzajów sił zbrojnych, obecnie rektor-komendant Akademii Wojsk Lądowych we Wrocławiu.

Gen. Szkutnik jest też laureatem „Buzdygana”, nagrody „Polski Zbrojnej” za dowodzenie pierwszą zmianą operacji „Bezpieczne Podlasie”, gdzie skutecznie integrował działania wojska, Straży Granicznej i policji oraz poprawił warunki służby żołnierzy. O tym, jakim jest człowiekiem, niech świadczy to, że nagrodę przekazał na licytację, by pomóc weterance, która zmaga się z ciężką chorobą.