Tomasz Dylak nie otrzymał tytułu Trenera Roku krótko po tym, jak doprowadził Julię Szeremetę do tytułu wicemistrzyni olimpijskiej (2024). Doczekał się jednak tego wyróżnienia po 12 miesiącach. To efekt startu jego podopiecznych w ubiegłorocznych mistrzostwach świata.
Z Liverpoolu złoty krążek przywiozła Agata Kaczmarska, a srebrne medale wywalczyły Szeremeta i Aneta Rygielska. 38-letni szkoleniowiec nie ukrywa jednak, że mierzy w złoto olimpijskie. Już w Los Angeles za dwa i pół roku? Niewykluczone, ale – jak sam przyznaje – już dziś robi wszystko, żeby nie powtórzyć błędu z Paryża.
Tomasz Dylak o dyscyplinie w kadrze: „Wszyscy muszą wiedzieć, że ze mną się nie zadziera”
Statuetka z Gali Mistrzów Sportu? – Czuję wzruszenie, gdy o tym myślę – mówi Dylak w rozmowie z WP Sportowe Fakty. – Tuż po odebraniu statuetki miałem moment refleksji nad tymi wszystkimi latami. Udało mi się osiągnąć nawet więcej, niż zakładałem. Wiem jednak, że dzisiaj presja środowiska jest tak duża, że nie możemy się zatrzymać.
No właśnie: presja. Jak można było przypuszczać, to słowo stało się w jego codziennej pracy z narodową kadrą kobiet przekleństwem. Zaczęło być toksyną, której chce się pozbyć.
– Podczas mistrzostw świata znów złapałem się na tym, że do walk Anety Rygielskiej, czy Agaty Kaczmarskiej podchodziłem bardziej komfortowo i byłem w stanie dać im więcej. W przypadku Szeremety byłem bardziej spięty i czułem strach przed porażką, bo wiedziałem, że presja z zewnątrz jest w tym przypadku dużo większa. Ludzie nie wybaczyliby nam porażki. Julka bierze energię ze mnie, więc to bardzo niebezpieczne – tłumaczy Dylak.
Ale problem zaczął się dużo wcześniej. A dokładnie w trakcie igrzysk w Paryżu, półtora roku temu.
– Już wtedy zauważyłem, że emocji przed walkami było u mnie zbyt dużo. Podchodziłem do wszystkiego zbyt emocjonalnie. To błąd, który chcę wyeliminować – zapowiada trener.
Nie oznacza to jednak rozluźnienia dyscypliny w zespole. Tu nadal będzie panował pełny reżim treningowy. Pot i łzy, bez taryfy ulgowej.
– Wszyscy muszą wiedzieć, że ze mną się nie zadziera. Na sali treningowej liczy się tylko ciężka praca – kwituje Dylak.
Żadna z jego medalistek nie znalazła się w czołowej dziesiątce plebiscytu „PS”. To też jakaś motywacja. Po Los Angeles 2028 ma być w tym temacie zupełnie inaczej.
Tomasz Dylak podsumował występy Szeremety i Kaczmarskiej w finałach MŚPolsat Sport

Tomasz Dylak, trener kobiecej reprezentacji Polski w boksieMarcin Golba/Nur Photo via AFPAFP

Julia SzeremetaMUSTAFA CIFTCIAFP

Julia Szeremeta i trener Tomasz DylakMOHD RASFAN / AFPAFP
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
