Od 1 lutego Unia Europejska obniży maksymalny pułap cenowy rosyjskiej ropy do 44,1 dolara za baryłkę. Decyzję w tej sprawie podjęła Rada Unii Europejskiej, kontynuując mechanizm ograniczania dochodów Rosji z eksportu surowców energetycznych.
Jak przypomina Kommersant, limit cenowy został wprowadzony przez kraje zachodnie po rozpoczęciu rosyjskiej ofensywy militarnej na Ukrainie. W 2022 roku pułap ustalono na poziomie 60 dolarów za baryłkę, a w 2025 roku został on obniżony do 47,60 dolara. Nowa decyzja oznacza dalsze zaostrzenie restrykcji.
Po wprowadzeniu mechanizmu cenowego Rosja odpowiedziała działaniami odwetowymi. Władze w Moskwie zakazały dostaw ropy sprzedawanej po cenach objętych zachodnim limitem. W połowie grudnia ubiegłego roku prezydent Władimir Putin przedłużył obowiązywanie tego zakazu do 30 czerwca.
„Na tym się zarabiało poważne pieniądze”. Biznesmen mówi o swoich pierwszych krokach
Mimo restrykcji eksport rosyjskiej ropy drogą morską przyspieszył pod koniec ubiegłego roku, po wyraźnym spadku notowanym w listopadzie. Jednocześnie wolumeny pozostawały niższe niż w okresie wrzesień–październik, co wskazuje na utrzymujące się ograniczenia w handlu surowcem.
Analitycy wskazują, że w 2026 roku może dojść do dalszej korekty eksportu rosyjskiej ropy. Wpływ na to mają mieć m.in. trudne warunki pogodowe oraz akumulacja surowca na tankowcach. Dodatkowym problemem są rosnące koszty transportu ropy realizowanego poza uregulowanymi systemami żeglugowymi.
Nowy, niższy pułap cenowy może dodatkowo skomplikować logistykę dostaw, zwłaszcza w warunkach ograniczonego dostępu do zachodnich usług transportowych i ubezpieczeniowych. Jednocześnie decyzja UE wpisuje się w dotychczasową strategię stopniowego zmniejszania wpływów Rosji z eksportu ropy naftowej.