Były trener Legii Warszawa, Ricardo Sa Pinto, z powodu zamieszek w Iranie, znalazł się w ambasadzie Portugalii w Teheranie. Wraz z nim schronienie zapewnił sobie jego sztab szkoleniowy. Zamieszki w stolicy wspomnianego kraju spowodowały, że komunikacja, w tym internet i telefony, jest utrudniona.
Według wypowiedzi Sa Pinto, jego obecność w ambasadzie wynikła z chęci zapewnienia bezpieczeństwa sobie i swojemu zespołowi. Mimo trudnych warunków, Portugalczyk podkreślił, że zamierza kontynuować swoje obowiązki trenera zespołu Esteghlal FC.
– Czuję się zobowiązany zostać tu, nadal trenować moją drużynę, ale też zorientować się czy w ogóle są do tego warunki. Ciężko mi jest teraz odchodzić. Mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy. Takie jest moje życzenie – przekazał Sa Pinto w mediach społecznościowych.
Obecnie drużyna byłego trenera Legii zajmuje 3. miejsce w rozgrywkach ligowych. Decyzja o schronieniu w ambasadzie zapadła dzień po zwycięskim meczu Esteghlal FC z Foolad Hormozgan (2:0), który odbył się 13 stycznia.
W związku z wydarzeniami, MSZ Portugalii zdecydowało o zamknięciu ambasady w Teheranie. Apelowano także, aby mieszkańcy ich kraju unikali podróży do Iranu. Kilka osób posiadających podwójne obywatelstwo postanowiło jednak pozostać w kraju.
ZOBACZ WIDEO: Aż się popłakał. Tak Boruc wzruszył Fabiańskiego